- PIERWSZA DRUŻYNA PRZYPIĘTY WOKÓŁ KLUBU

Znakomite rozpoczęcie wiosny, “Skrzynie” zablokowane!

Dwudniowa wyprawa zakończona zwycięską bitwą, pokonujemy na trudnym terenie Odrę Bytom Odrzański! Wynik 1:0, wymarzył sobie trener Łukasz Ganowicz, a chłopaki to zrealizowali!

 

To nie był mecz piłkarski, to była wojna – tymi słowami starcie MKSu z Odrą Bytom Odrzański podsumował wiceprezes naszego klubu Wojciech Smolnik. My przyznajemy mu rację, bo to co się działo na boisku przypominało momentami walkę w MMA!

Na całe szczęście to my wyszliśmy z tej potyczki zwycięsko, ale ponieśliśmy straty w postaci kontuzji i czerwonej kartki. Ważne, że nasi chłopcy podnieśli rękawicę i nie dali sobie dmuchać w przysłowiowa kaszę. Więcej agresji w swoich poczynaniach wykazywali gospodarze i tylko poprzez pobłażliwości człowieka z gwizdkiem kończyli to spotkanie w komplecie.

Jeśli chodzi o otoczkę tego meczu, to widać, że gospodarze się dopiero organizują. W tel plac budowy, a jeśli chodzi o atmosferę meczową to na trybunach głośno, ale raczej w negatywnym tego słowa znaczeniu. 

Przejdźmy do samego spotkania, które gospodarze zaczęli z wielkim animuszem i na dużej agresji. My nie mogliśmy grać płynnych akcji, a nasze ataki były powstrzymywane w sposób konkretny, czyli faulem. Niejednokrotnie były to zagrania brutalne i kości trzeszczały. Szczególnie poobijany został Patryk Tuszyński, a innym naszym chłopakom też przybyło parę siniaków.

Pierwsze 20 minut do szalone ataki gospodarzy, ale nasza formacja obronna neutralizowała ich poczynania. Jednak to my jako pierwsi mogliśmy prowadzić, w 7 minucie po rzucie rożnym sprytnie uderzał Dominik Lewandowski, ale bramkarz gospodarzy Bartek Szafer był na posterunku. W 17 minucie swoją szansę mieli gospodarze, a sytuację wyjaśnił Dariusz Szczerbal, który zagrał bardzo dobre zawody.

Gra z minuty na minutę się zaostrzała i w ruch poszły żółte kartki. Gospodarze nie przebierali w środkach, bazując na fizyczności, a my chcieliśmy ich zaskoczyć sprytnie rozgrywanymi stałymi fragmentami. Z biegiem upływu czasu to MKS przejął inicjatywę, ale nasze ataki nie przyniosły skutku, na bramkę gospodarzy strzelali Dawid Wojtyra i Patryk Wiszniowski, ale górą Szafer. W 40 minucie kontuzji kolana doznał Michał Maj, a na placu gry zastąpił go Nataniel Szota. W pierwszej połowie nie zobaczyliśmy żadnego gola i oba zespoły udały się do szatni aby nabrać energii po ciężkiej walce. 

Druga część spotkania i obraz gry nie uległ zmianie, dominowała walka i nieprzyjemne faule. My próbowaliśmy grać bokami, a nasze dogrania były blokowane przez obrońców Odry. Wykonywaliśmy sporo rzutów rożnych, jednak nie potrafiliśmy znaleźć sposobu na obronę miejscowych. Gospodarze również nie potrafili przechylić szali na swoją stronę, a mieli ku temu okazje w 67 minucie, kiedy to przeprowadzili szybki atak, ale nasza obrona wyjaśniła całą sytuację. 

Kontuzji w jednej z akcji nabawił się Dawid Wojtyra i w 70 minucie konieczna była zmiana. Na boisku pojawił się Bartosz Włodarczyk i jego wejście na boisko dało nam dodatkowy implus. W 72 minucie, nasz zespół przeprowadził kluczową dla wyniku meczu akcję w wykonaniu Dominika Lewandowskiego, Patryka Tuszyńskiego i Bartosza Włodarczyka, którą na gola zamienił Patryk Tuszyński z bliska pakując piłę do siatki Odry. Po zdobytym golu w naszym zespole zapanowała szalona radość. To była dopiero pierwsza część zadania, bo wynik trzeba było dowieźć do końca.

Ten gol dodał nam skrzydeł i mogliśmy się pokusić o kolejną bramkę, ale obrona gospodarzy wraz z ich bramkarzem nie popełnili już więcej błędów. Zablokowany strzał Bartka Włodarczyka, a główka Michała Płonki po pięknym dośrodkowaniu Krzyśka Napory padła łupem bramkarza. Zrobiło się nerwowo, bo w doliczonym czasie gry czerwoną kartkę obejrzał Michał Płonka. Doliczone 7 minut trwały całą wieczność, ale wynik spotkania nie uległ zmianie i mogliśmy zacząć świętowanie.

Bardzo dobre rozpoczęcie wiosny i to z tak niewygodnym przeciwnikiem. Ważne, że 3 punkty zostały spakowane do autobusu PKS Kluczbork i pojechały do Kluczborka. Gratulujemy sztabowi i całej drużynie dobrze wykonanej roboty!

Łukasz Ganowicz: Bardzo trudny mecz, z przeciwnikiem który nas nie zaskoczył bo na taką grę z ich strony byliśmy gotowi. Poziom agresji rzadko spotykany. Powinny być dwie czerwone kartki, tej naszej nie neguję, ale zawodnik gospodarzy dwa razy uderza naszych w twarz i uchodzi mu to bezkarnie. Odrobiliśmy dobrze zadanie domowe po porażce w Kluczborku i po bardzo trudnym meczu zasłużenie zdobyliśmy te 3 punkty. Podróż do domu będzie wesoła.

 

Odra Bytom Odrzański – MKS Kluczbork 0:1 (0:0)

Bramki: 0:1 Tuszyński 72′

MKS: Szczerbal – Lechowicz, Trojanowski, Maj(40′ Szota), Napora, Nowak, Płonka, Wiszniowski, Lewandowski (90+ 5 Paszkowski), Tuszyński, Wojtyra (70 ‘Włodarczyk)