- JUNIORZY STARSI MŁODZIEŻ PRZYPIĘTY WOKÓŁ KLUBU

Juniorzy Starsi powalczyli, ale brakło szczęścia!

W lidze Makroregionalnej Juniorów U19, nasz zespół rozegrał w sobotę derbowy mecz z MKS Gogolin. Górą byli goście, którzy wygrali 2:1!

Mecz rozpoczął się od ataków gości i szybko zdobyli oni prowadzenie po fantastycznym uderzeniu zawodnika przyjezdnych. Nasz zespół miał też swoje okazje, ale brakowało nam precyzji w rozegraniu akcji, lub górą była defensywa przyjezdnych. 

Trzeba przyznać, że w pierwszej połowie goście byli bardziej aktywni, a nasz obrona miała z nimi dużo pracy. Wiedzieli co chcą grać i mieli swoje schematy rozgrywania akcji. Nasz zespół jakby trochę spięty i obudził się po około 25 minutach, uderzenie Banasiewicza zostało zablokowane, a piękny strzał Tomka Mirowskiego w 28 minucie z rzutu wolnego, nad bramką przeniósł bramkarz gości. Goście nie rezygnowali z poszukiwania dugiej bramki i ich kontry były bardzo groźne. My też mielimy swoje okazje ale bez efektu. Warto podkreślić, że za wymuszenie karnego żółtą kartkę zobaczył Siemski, co potem zaważyło na dalszych losach meczu.

W przerwie meczu nasi zawodnicy porozmawiali ze sobą w szatni i na drugą połowę wyszedł zespół, który chciał grać! Graliśmy lepiej i goście już nie stwarzali tak groźnych sytuacji, ale i tak zdobyli drugiego gola. Nasz zespół się nie poddawał i zdobył kontakt po trafieniu Aleksa Maruski!

Przycisnęliśmy i w końcówce meczu Siemski wszedł w pole karne i kiedy miał już obrońcę gości na plecach ten popchnął go w polu karnym. Nawet nie był zainteresowany piłką, tylko przerwaniem akcji. Gwizdek Dawida Matyszczaka i każdy czekał na karnego, nic bardziej mylnego, Grzegorz Siemski obejrzał drugi żółty, a w konsekwencji czerwony kartonik. Tym razem jednak według zebranych na stadionie obserwatorów, nawet tych z Gogolina się pomylił. Ręce opadają dało słyszeć się z trybun, ale cóż możemy z tym zrobić? Tyle mówi się i pisze o szacunku do arbitra, ale czy oni mają szacunek do tych młodych zawodników? Szanujemy się wzajemnie, a będzie wtedy wszystko OK!

Po meczu do pracy rozjemców pretensję za tą wyżej opisaną sytuację miał sztab MKS-u, ale trudno się dziwić emocjom!