- PIERWSZA DRUŻYNA PRZYPIĘTY WOKÓŁ KLUBU

Rozmowa z Wojciechem Smolnikiem

  1. Ocena sezonu

Panie Prezesie, jeszcze sezon wcześniej MKS Kluczbork walczył w barażach o awans, natomiast rozgrywki 2025/2026 zakończyliśmy na 7. miejscu ze stratą 21 punktów do lidera. Jak Pan ocenia ten wynik? Czy główną przyczyną były liczne kontuzje, które nie omijały naszej drużyny przez cały sezon, czy były również inne czynniki, które wpłynęły na końcowy rezultat?

Wojciech Smolnik: Tak to prawda w sezonie 2024/2025 nasza drużyna zajęła 2 miejsce co uprawniało nas do gry w barażach, niestety w dalekim Stargardzie ulegliśmy Błękitnym 3 do 0 i nasze marzenia o awansie prysły jak bańka mydlana, a wcale tak być nie musiało. Sezon 2025/2026 był wyjątkowy w historii Klubu, jestem tu od początku i nie było jeszcze sezonu, w którym borykaliśmy się z taką liczbą kontuzji! Mało tego część urazów wskazywałaby na to że uczestniczymy w spotach walki, a nie w rozgrywkach piłki nożnej (złamana szczęka, uraz czaszki, pęknięta kość policzkowa).

Przed rozpoczęciem właśnie zakończonego sezonu głośno mówiliśmy że naszym celem jest poprawienie wyniku z poprzedniego sezonu, a biorąc pod uwagę że w sezonie 2024/2025 zajęliśmy 2 miejsce to wiadomo że lepsze jest tylko jedno – pierwsze miejsce. Dlatego zmontowaliśmy bardzo mocną drużynę z wieloma piłkarzami doświadczonymi i ogranymi na szczeblu centralnym (Niziołek, Biskup, Napora, Tuszyński czy Czapliński) uzupełnioną zdolną młodzieżą (w tym naszymi wychowankami). Pierwszy mecz z Lechią w Zielonej Górze (Serdecznie gratuluję Lechii awansu do 2 ligi!) pokazał że jesteśmy mocni i że będziemy groźni dla każdej drużyny, gdyż uważam, że pomimo iż ten mecz zremisowaliśmy to byliśmy drużyną lepszą. Jednak na drugim biegunie znalazł się rewanżowy mecz z Lechią rozegrany (awansem z rundy wiosennej) późną jesienią na Stadionie Miejskim w Kluczborku. W tym meczu trener Ganowicz miał do dyspozycji JEDENASTU ZDROWYCH ZAWODNIKÓW!!! Na ławce rezerwowych zasiedli sami „wypożyczeni” z drużyny juniorów zawodnicy, a z powodu kontuzji nie mogli zagrać między innymi: Czapliński, Tuszyński, Zawada, Nykiel, Nowak, Maj, Knejski czy Chłód. Ten mecz, dzięki determinacji tych którzy byli względnie zdrowi, zremisowaliśmy ale czegoś takiego w historii MKS-u nie pamiętam.

Niewątpliwie prawdziwa plaga kontuzji to główny czynnik tego że po rundzie jesiennej pozostały nam tylko matematyczne szanse na włączenie się do walki o wygranie ligi, ale było też jeszcze kilka innych czynników- musimy z tego wyciągnąć wnioski, aby nie popełnić tych samych błędów w kolejnym sezonie.

  1. Czy jest coś, co zrobiłby Pan inaczej?

Panie Prezesie, każdy sezon przynosi sukcesy, ale również decyzje, które z perspektywy czasu ocenia się inaczej. Dlatego chciałbym zapytać nie o to, co się udało, ale o coś znacznie trudniejszego. Gdyby mógł Pan cofnąć czas o rok, a może jeszcze dalej i jeszcze raz podejmować wszystkie decyzje związane z funkcjonowaniem klubu, jest coś, co zrobiłby Pan inaczej? Może jakaś decyzja sportowa, organizacyjna, kadrowa lub dotycząca kierunku rozwoju klubu?Innymi słowy – czego nauczył Pana sezon 2025/2026 i jakie wnioski MKS Kluczbork wyciąga z niego na przyszłość?

Wojciech Smolnik: Muszę przyznać że w latach ubiegłych pytania były znacznie łatwiejsze, ale cóż to już było, a Pan Redaktor się widać „rozbrykał” 😊 Nikt nie lubi mówić o popełnionych błędach, a w moim przypadku było ich mnóstwo. Po pierwsze zbytnia ufność i wiara w ludzi, którzy „kręcili” się wokół Klubu i obiecywali „złote góry”, a tak w rzeczywistości mieli swój ukartowany plan i grali wyłącznie na siebie.

Powiem tak – paradoksalnie największym błędem była zgoda na grę w 1 lidze, ani Klub, ani miasto, ani nasi partnerzy nie byli na to przygotowani i nie mieliśmy prawa podejmować decyzji o awansie (pomimo sportowego awansu).

Czwartek to ważny dzień w polskiej historii, a ja pamiętam taki „czarny czwartek” w krótkiej historii pierwszoligowego MKS-u, kasa świeciła pustkami, a w piątek drużyna miała jechać na ligowy mecz nad morze (hotel zarezerwowany, autokar zamówiony) no ale nikt nam nic nie da na kredyt – kierowcy trzeba dać kasę za wyjazd, w hotelu trzeba zapłacić gotówką. Siedziałem wtedy w „kominkowej” z Robertem Płaczkowskim, z nogami na stole, kombinowaliśmy czy kończyć tą przygodę czy jeszcze walczyć? Udało się pozyskać wtedy te środki od prywatnego sponsora (Jeszcze raz dziękuję Adam!) i pojechaliśmy, ba wygraliśmy. Ale takie sytuacje nie były odosobnione.

Cztery lata na „piłkarskich salonach” nauczyły mnie że żeby planować sportowy awans, trzeba mieć wszystkiego (kasy) za dużo, a nie można liczyć ze po promocji coś się zmieni, że ta euforia będzie trwać. Z drugiej strony to co przeżyłem, co przeżyli nasi kibice, promocja Kluczborka – to są niepowtarzalne chwile, niepowtarzalna duma że Kluczbork gra w elicie! Na wyjazdy w pierwszym sezonie woziłem ze sobą czarny marker i często zdarzało mi się poprawiać na plakatach „KLUCZBORG” na KLUCZBORK, obecnie przynajmniej w świecie piłki nożnej wszyscy już wiedzą jak nazywa się nasze miasto. Oczywiście to także zasługa naszych eksportowych graczy, takich jak Waldek Sobota, Patryk Tuszyński czy Rafał Niziołek (było ich więcej), którzy też stanowili znakomite źródło promocji Kluczborka.

Co do ostatniego roku, to myślę że podjęte decyzje były w miarę racjonalne, a to co się wydarzyło vide „plaga kontuzji” jest niemożliwe do przewidzenia. Oczywiście zarówno ja jak i cały zarząd i pracownicy Klubu nie ustrzegliśmy się błędów, ale proszę nie oczekiwać że ta rozmowa będzie jak spowiedź i wyjawię tu wszystko, bo to mogłoby szkodzić MKS-owi. Proszę mieć na uwadze że Zarząd Klubu wspierany przez Dyrektora Sportowego – w pewnym sensie gra w totolotka – musimy podejmować decyzje transferowe po jednym góra dwóch sparingach (oczywiście mamy rekomendacje sztabu szkoleniowego) i nigdy nie wiemy czy piłkarz się zaaklimatyzuje, zżyje z drużyną, czy to nie będzie jego słabszy sezon i wreszcie czy nie można było wynegocjować lepszych warunków dla Klubu. Podsumowując stwierdzam że w mijającym sezonie większość decyzja byłą racjonalna, ale były też błędy, a co w tym ostatnim roku najważniejsze sporo kłopotów narobiły nam czynniki na które wpływu nie mamy.

  1. Finanse i sponsorzy

Panie Prezesie, 31 maja 2009 roku MKS Kluczbork świętował historyczny awans do I ligi. Dla wielu był to ogromny sukces i spore zaskoczenie, jednak zarząd podjął wtedy odważne wyzwanie i wziął na swoje barki odpowiedzialność za funkcjonowanie klubu na znacznie wyższym poziomie. Efektem był bardzo udany pierwszy sezon na zapleczu Ekstraklasy, zakończony wysokim 6. miejscem.

Później historia pisała już różne scenariusze. Były kolejne sukcesy, ale były również perturbacje sportowe i organizacyjne. Pamiętamy choćby nieszczęśliwy spadek z I ligi, o którym ostatecznie zadecydował zaledwie jeden punkt. W kolejnych latach klub musiał mierzyć się również z różnymi wyzwaniami finansowymi i organizacyjnymi.

Jak wygląda obecnie sytuacja finansowa MKS Kluczbork? Czy prowadzone są rozmowy z nowymi sponsorami i partnerami biznesowymi? Jakie są dziś największe wyzwania finansowe stojące przed klubem?

Wojciech Smolnik: No właśnie już wcześniej powiedziałem co myślę o tym awansie, z drugiej strony proszę sobie wyobrazić co by się działo w Kluczborku – gdybyśmy (Zarząd) ogłosili że rezygnujemy z AWANSU! Moja wyobraźnia tego nie ogarnia. Dziesięć lat MKS grał na szczeblu centralnym (1, 2 liga) z tego okresu wyszliśmy z olbrzymimi długami, można dywagować czy to wina zbyt małego (jak na ten szczebel) miasta, czy sponsorów czy też innych czynników, jedno jest pewne odpowiedzialność za ten sportowy sukces, ale też tą klęskę finansową ponosi ówczesny Zarząd i to ówczesny Zarząd powinien wziąć na siebie ciężar wyprowadzenia Klubu na prostą.

Jak to wygląda na dziś? Sytuacja finansowa jest stabilna – w bieżącym roku spłaciliśmy wszystkie kredyty bankowe, co nie znaczy że nie mamy jeszcze innych zobowiązań, ale są one niewymagalne i pod pełną kontrolą. Od 10 lat jesteśmy bardzo wiarygodnym sportowym zakładem pracy (proszę mi wierzyć że to nie jest norma), na czas wypłacamy wynagrodzenia, płacimy podatki i regulujemy wszelkie zobowiązania wobec naszych kontrahentów. Mało kto wie że MKS Kluczbork w różnej formie zatrudnia ponad 60 osób (część wyłącznie w dniu meczowym) czyli jesteśmy jednym z większych zakładów pracy w Kluczborku.

Wojciech Smolnik: Co do perturbacji sportowych i organizacyjnych, to rzeczywiście okres ostatnich 10 lat to był trudny czas. Systematyczna spłata zadłużenia, rygorystyczne trzymanie się zasady „dasz tylko tyle – ile masz” oraz krążące wśród kibiców i niektórych partnerów opinie że 3 liga to upadek Klubu, nie powodowały pozytywnej atmosfery wokół MKS-u. Proszę zapytać działaczy sportowych i mieszkańców (kibiców) Nysy, Kędzierzyna, Krapkowic czy Brzegu czy stabilna drużyna 3 ligi walcząca rok w rok w czołówce ligi to mało!

A wracając do finansów to jak już wspomniałem 2026 rok to rok spłaty kredytów bankowych, a więc rok wyjścia na prostą, dlatego zapraszam przedsiębiorców lokalnych i nie tylko lokalnych do wsparcia MKS-u, jestem dla Was dostępny 24 godziny na dobę – zbudujmy w Kluczborku coś więcej niż „tylko” 3 liga!

  1. Czy w MKS-ie wciąż jest głód sukcesu?

Skoro rozmawiamy już o finansach i możliwościach klubu, to chciałbym zapytać o ambicje sportowe.

Panie Prezesie, przez ostatnie lata MKS przeszedł długą drogę – od walki z problemami organizacyjnymi i finansowymi do stabilnego funkcjonowania. To oczywiście duża wartość, ale część kibiców ma dziś wrażenie, że klub od pewnego czasu stoi w miejscu. MKS od kilku sezonów funkcjonuje na poziomie III ligi, nie grozi mu walka o utrzymanie, ale też nie włącza się regularnie do walki o najwyższe cele.

Wiemy, że często podkreśla Pan, również w dyskusjach z kibicami, że w wielu miastach takich jak Kędzierzyn-Koźle, Nysa, Brzeg czy Namysłów marzą o stabilnym klubie na poziomie III ligi i że sam fakt utrzymywania takiego poziomu sportowego jest wartością samą w sobie. Trudno się z tym nie zgodzić.

Jednak kibiców MKS-u najbardziej interesuje MKS Kluczbork. To właśnie ten klub kilka lat spędził w I lidze, zdobywał awanse i przyzwyczaił swoich sympatyków do marzeń o czymś więcej niż środek tabeli.

Co więcej, wielokrotnie przekonaliśmy się, że gdy drużyna gra o coś ważnego, kibice potrafią odpowiedzieć. Najlepszym przykładem był finał Wojewódzkiego Pucharu Polski, gdzie stadion wypełnił się, a bilety rozeszły się błyskawicznie. To pokazuje, że kibice chcą emocji, chcą walki o konkretny cel, chcą czuć, że stawką jest coś więcej niż spokojne miejsce w środku tabeli.

Czy nie obawia się Pan, że po latach porządkowania klubu i budowania stabilnych fundamentów może pojawić się zbyt duży komfort funkcjonowania na obecnym poziomie? Czy w MKS-ie nadal jest ten sam głód sukcesu, który towarzyszył klubowi podczas historycznego awansu do I ligi?

I najważniejsze – czy kibice mogą dziś uwierzyć, że przed MKS-em stoi coś więcej niż tylko spokojne funkcjonowanie w III lidze?

Wojciech Smolnik: Na część tego pytania już odpowiedziałem.Wiara, a przede wszystkim marzenia kibiców to rzecz bardzo istotna, bo przecież to dla kibiców to wszystko robimy. Moje marzenia także sięgają wysoko, ba może jeszcze wyżej niż kibiców MKS-u!

Zapewniam że nie ma żadnego komfortu z funkcjonowania na poziomie 3 ligi, wręcz przeciwnie – tyle tylko że samo powiedzenie „Robimy awans” to trochę za mało żeby ten awans zrobić. Do tego niezbędne są środki finansowe, perfekcyjna organizacja klubu (tu też są niezbędne środki finansowe) oraz olbrzymie zaangażowanie ludzi – nie tylko Zarządu, ale także trenerów, piłkarzy, pracowników, sekretarki, sprzątaczki (cofam, w Klubie sprzątamy sami), fizjoterapeutów i innych którzy cokolwiek robią w Klubie.

Czy kibice powinni wierzyć? Tak, ale powinni przede wszystkim pomagać – pamięta Pan Redaktor jak w hierarchii sponsorów kibiców wymienialiśmy na 3-4 miejsce (w 3 lidze też stadion był pełny w owym czasie), obecnie spadli do drugiej dziesiątki. I od razu chciałbym serdecznie podziękować tym, którzy nadal są z MKS-em i nie opuszczają jego domowych, a często i wyjazdowych spotkań – DZIĘKUJĘ! A czy byłoby coś złego w tym, aby kibic przekonał swojego kolegę, koleżankę którym wiedzie się w życiu (szczególnie finansowym), aby przyszli do Klubu i go wsparli, to może być okres próbny, jak się spodoba to zostaniemy ze sobą na dłużej. Proszę w komentarzach nie pisać że to rola Zarządu – bo to wiem, ale każdą pomoc przyjmę z wdzięcznością.

Wracając do wiary – to jest piłka nożna, najpiękniejszy, bo nieprzewidywalny sport – więc tak, ja zrobię wszystko co w mojej mocy, a liczę że moi koledzy z Zarządu także, aby marzenia się urzeczywistniły!

I tu koniecznie należy zwrócić uwagę na fakt że 30 czerwca 2026 roku kończy się kadencja obecnych władz klubu (Zarząd i Komisja Rewizyjna) i 22 czerwca zostanie przeprowadzone Walne Zebranie członków Stowarzyszenia Miejski Klub Sportowy w Kluczborku, na którym wybrane zostaną nowe władze. Patrząc na rzecz historycznie nie spodziewam się znaczących zmian, chociaż w Klubie w ciągu kilku dni może się wiele wydarzyć. Może wśród czytających są ludzie którzy po pierwsze kochają ten Klub, po drugie mają czas, po trzecie chcą ten czas poświęcić na ciężką i trudną pracę, po czwarte nie zniechęcają się po pierwszych niepowodzeniach – naprawdę nie trzeba nic wiedzieć, ja też wszystkiego się w Klubie uczyłem – zapraszam do kontaktu/spotkania, może to jest miejsce dla Was!

  1. MKS a KKS – czy to w ogóle można porównywać?

Wielu kibiców porównuje dziś MKS Kluczbork do KKS Mickiewicz Kluczbork, który kolejny sezon walczy w play-offach o awans. Czy takie porównania są w ogóle zasadne? Czy rzeczywiście można stawiać znak równości pomiędzy oczekiwaniami wobec klubu siatkarskiego i piłkarskiego, czy jednak są to dwa zupełnie różne światy sportu? Panie Prezesie, wracając jeszcze do porównania MKS-u i KKS Mickiewicz Kluczbork. W ostatnich latach to właśnie siatkarze regularnie walczą o najwyższe cele i kolejny raz znaleźli się w gronie drużyn walczących o awans.

Czy Pana zdaniem Kluczbork jest miastem, które stać na utrzymanie dwóch ambitnych klubów walczących o wysokie cele? Czy przy obecnych możliwościach finansowych, sponsorskich i organizacyjnych nie dochodzi do sytuacji, w której oba kluby konkurują o te same środki i partnerów?

Patrząc na inne miasta można odnieść wrażenie, że często jedna dyscyplina staje się dominująca. Kędzierzyn-Koźle kojarzy się przede wszystkim z siatkówką, podobnie jak wiele innych miast buduje swoją markę wokół jednej drużyny.

Czy Kluczbork stać na to, aby zarówno siatkówka, jak i piłka nożna regularnie walczyły o coś więcej niż tylko spokojne funkcjonowanie na swoim poziomie rozgrywkowym?

 Wojciech Smolnik: No to już przesada żeby mnie starego MKS-iaka pytać o takie rzeczy 😊 Ale Ok! Zacznę od tego czy miasto stać na utrzymanie dwóch „ambitnych” klubów piłkarskiego i siatkarskiego? To zdecydowanie pytanie nie do mnie, a raczej do radnych miejskich i powiatowych do Pana Burmistrza i Pana Starosty. To te gremia muszą wiedzieć co chcą mieć w mieście i powiecie, gdybym to ja decydował to …

Piłka nożna i siatkówka to, moim zdaniem, dwa różne światy (finansowe). Przykład? Bardzo proszę – zwycięstwo ZAKSY w siatkarskiej Lidze Mistrzów CEV (często potocznie określane jako klubowe mistrzostwo Europy), to za pierwszy triumf w 2021 roku Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle otrzymała 500 tys. Euro (około 2,2 miliona złotych) premii od CEV. Była to wówczas rekordowa nagroda dla zwycięzcy tych rozgrywek. Tymczasem zdobywca Pucharu POLSKI (nie Europy) w piłce nożnej może liczyć na nagrodę około 10 milionów złotych – czyż to nie są dwa światy?

Mówi Pan Redaktor że w ostatnich latach KKS Mickiewicz regularnie walczy o najwyższe cele i gra o awans, to fakt zdobył nawet srebrny medal za poprzedni sezon (JESZCZE RAZ GRATULUJĘ!). Ja bardzo lubię siatkówkę i zazdroszczę działaczom Mickiewicza (Serdecznie pozdrawiam!) ciepłej hali i sztucznego oświetlenia oraz organizacji Klubu, ale to jednak piłka nożna jest najpopularniejszym sportem na świecie i to mecze piłkarskie (oczywiście na najwyższym szczeblu) oglądają miliony, a topowi piłkarze zarabiają niewyobrażalne dla większości z nas pieniądze. Dlaczego tak jest? Nie wiem!

Reasumując od 2012 roku dwa poważne kluby funkcjonują obok siebie, my nie wchodzimy Mickiewiczowi w drogę i mam nadzieję że oni nam też nie wchodzą. To że czasami trzeba pójść na pewne ustępstwa, dopasować terminarze, to chyba normalny proces. Można by się spierać kto komu powinien ustąpić, ale po co?

  1. MKS bliżej mieszkańców

W ostatnich miesiącach mogliśmy obserwować wiele działań skierowanych do najmłodszych mieszkańców naszego miasta. Najpierw odwiedzaliśmy szkoły i przedszkola, później dzieci wraz z nauczycielami odwiedzały nas na Stadionie Miejskim. Pięknie było patrzeć, jak młodzi ludzie poznają klub od środka, spotykają zawodników i coraz mocniej identyfikują się z MKS-em.

Do tego dochodzą konkursy dla kibiców, współpraca z domami dziecka, obecność na wydarzeniach miejskich i aktywność w mediach społecznościowych. Czy zamierzacie nadal rozwijać ten kierunek działań i jeszcze bardziej otwierać klub na dzieci, młodzież oraz całe rodziny?

Wojciech Smolnik: Zapomniał Pan Redaktor wspomnieć (to pewnie wrodzona skromność organizatora) o reaktywowanej prezentacji zespołu. Tak ten kierunek będziemy kontynuować, chcielibyśmy aby nasze działania miały jeszcze większy zasięg, ale to czas pokaże. Paradoksalnie tu też potrzebna jest kasa (ja nie mam obsesji na punkcie pieniędzy 😊).

Bardzo przyjemnie się patrzy na tych młodych ludzi, którzy z takim entuzjazmem uczestniczę w organizowanych przez nas wydarzeniach. Chcemy ich zarażać sportem (czy to będzie noga czy siatka nieistotne, może karate), a to bardzo istotne bo niestety rośnie nam mało zdrowe pokolenie.

  1. Młodzież – efekty współpracy i przyszłość Akademii

Panie Prezesie, od kilku lat bardzo dobrze układa się współpraca pomiędzy MKS Kluczbork a Akademią Partnerską MKS Funball Kluczbork. Efekty są coraz bardziej widoczne. Młodzicy zdobyli mistrzostwo województwa, kolejne zespoły notują awanse, a wielu zawodników rywalizuje z rocznikami starszymi od siebie, co powinno procentować w przyszłości.

Z drugiej strony juniorzy młodsi utrzymali ligę wojewódzką, juniorzy starsi zakończyli sezon na podium, a trampkarze wywalczyli o awans do ligi makroregionalnej.

Kilka lat temu bardzo głośno było również o projekcie Akademii, który mocno firmowali miejscowi radni. Mówiono wtedy o długofalowej wizji budowy silnego klubu opartego na szkoleniu młodzieży i stopniowym wprowadzaniu wychowanków do pierwszej drużyny.

Na jakim etapie jest dziś realizacja tamtej wizji? Czy klub jest zadowolony z liczby wychowanków trafiających do pierwszej drużyny?

Wielu kibiców domaga się większej liczby wychowanków w pierwszym zespole, ale z drugiej strony wszyscy oczekują również dobrych wyników. Jak znaleźć złoty środek pomiędzy szkoleniem młodzieży a walką o wynik sportowy?

Wojciech Smolnik: Współpraca z MKS Funball rzeczywiście układa się bardzo dobrze, ale i tak będziemy naciskać władze Akademii żeby zmieniły jej barwy na biało-niebieskie – wtedy byłby wzór 😊. Efekty współpracy, ale także wdrożonego przez Pana Burmistrza Jarosława Kielara, przy wsparciu Rady Miejskiej programu „Gramy dla Kluczborka” (tu będę dochodził od Gminy praw autorskich 😊), są już widoczne, ale my chcemy więcej i do tego będziemy dążyć. Wyniki poszczególnych naszych drużyn są zadowalające, a jednej wręcz „niepokojące”. Juniorzy starsi uplasowali się na trzecim stopniu podium i tu wielkie podziękowania dla trenera Darka Surmińskiego (wiemy że zamierza zamienić MKS na OKS … Olesno) i jego prawej ręki Wojtka Pacholaka, bo trzeba mieć świadomość jak trudno utrzymać w ryzach tych młodych ludzi. Gratuluję zawodnikom i trenerom. Juniorzy młodsi zajęli 6 miejsce, co daje utrzymanie i na dziś to wystarczy, ale jutro musimy być wyżej.

No i tu ten „kłopot” o którym wspomniałem nasi trampkarze zostali Mistrzem Województwa i w przyszłym sezonie zagrają w Makroregionalnej Lidze Trampkarzy, a to już bardzo poważne granie.

No i ostatnia grupa Młodzicy – Mistrz Województwa Opolskiego – serdecznie GRATULUJĘ!

Jak widać te wyniki są dobre, a właściwie bardzo dobre i tu trochę podziękowań, gdyż nie wszyscy wiedzą kto stoi za tymi wynikami. Dziękuję wspomnianym już Darkowi Surmińskiemu, Wojtkowi Pacholakowi, a także Kamilowi Kamienikowi, Dawidowi Pacholakowi, Michałowi Sarnie, Dawidowi Czyżowi, Pawłowi Chałubcowi (kto pamięta „Pająka”), Olkowi Muzyce, Tomkowi Ogrodowiakowi, Adamowi Michalewskiemu, a także Pani Barbarze Szarzyńskiej, która dba żeby wszystkie informacje o Akademii MKS Kluczbork były rzetelne i aktualne. Dziękuję także koordynatorowi Piotrowi Grzybowi i trzymającemu to wszystko „twardą” ręką Robertowi Płaczkowskiemu.

Druga część pytania najogólniej rzecz ujmując dotyczy budowania silnego Klubu opartego na wychowankach, czy jesteśmy zadowoleni z liczby wychowanków w pierwszej drużynie i o życzeniach kibiców (zdaje się ze taką wizję snuła też legenda naszego Klubu Michał Glanowski w niedawnym wywiadzie) – temat jest trudny i wielowątkowy. Po pierwsze zawodnik 12 – 14 letni wyróżniający się w Akademii MKS-u Kluczbork, nie dotrwa u nas nawet do wieku juniora młodszego, gdyż będzie kuszony przez większe ośrodki piłkarskie Opole, Wrocław, Łódź, Lubin czy Poznań. Po drugie nie ma prawnych możliwości nie wyrażenie zgody na transfer, a Klub np. ekstraklasowy (czym wyższa klasa rozgrywkowa tym wyższy ekwiwalent za wyszkolenie zawodnika) zapłaci około 1500 złotych!!! I wreszcie po trzecie grzechem byłoby „blokowanie” rozwoju młodego człowieka i nie dania mu szansy na zostanie wybitnym piłkarzem. Inną rzeczą jest ilu z nich się przebija i zostaje „gwiazdami”, ale to już aspekt bardziej społeczny niż sportowy.

Reasumując – nie, nie jestem zadowolony z liczby wychowanków w drużynie seniorów. Nie, nie jestem zadowolony z liczby rozegranych minut  przez tych, którzy już w tej kadrze są. Nie wiem czy to się zmieni, ale paradoksalnie to że nie jesteśmy potentatem finansowym z biegiem czasu sprawi że tych wychowanków będzie więcej i będą grali (nie dlatego że muszą, ale dlatego że będą się nadawać). Na konferencji prasowej po meczu ze Ślęzą Wrocław, trener Ganowicz stwierdził że będzie stawiał na młodzież i ja, a jak myślę cały Zarząd, ten kierunek popieramy.

  1. Najtrudniejsze pytanie

Gdyby miał Pan wskazać jedną rzecz, tylko jedną, która najbardziej hamuje dziś rozwój MKS Kluczbork, co by to było?

Finanse? Infrastruktura? Ograniczony rynek sponsorów? Odpływ młodych zawodników do większych ośrodków? A może coś zupełnie innego, o czym kibice na co dzień nie wiedzą?

Wojciech Smolnik: To akurat najłatwiejsze pytanie – finanse – choć nie bez znaczenia są pozostałe wymienione w pytaniu aspekty. A tak na marginesie to MKS się rozwija tyle tylko że zbyt wolno!

  1. Infrastruktura

Kibice i osoby związane z klubem często zwracają uwagę na potrzebę poprawy infrastruktury stadionowej. Czy w najbliższych latach możemy liczyć na inwestycje, które poprawią warunki dla zawodników, trenerów i kibiców?

Wojciech Smolnik: To znowu pytanie do właściciela obiektu czyli władz miejskich. Na pewno – mam nadzieję ze do zimy (i przestaniemy się tułać po innych boiskach) – powstanie nowa, sztuczna nawierzchnia, co znakomicie usprawni okres przygotowawczy.

Co do komfortu kibiców, to myślę że nie jest on zły, a byłem na paru innych stadionach i widziałem jak jest w innych ośrodkach piłkarskich. Myślę że na zmiany w tym zakresie musimy jeszcze poczekać.

Natomiast nie możemy już czekać na szatnie, gdyż te które mają nie spełniają żadnych norm i tu musi nastąpić jakaś zmiana.

  1. Wojewódzki Puchar Polski

MKS Kluczbork po raz kolejny zdobył Wojewódzki Puchar Polski. Jak ważny jest ten sukces dla klubu i jakie znaczenie ma udział w rozgrywkach centralnych Pucharu Polski?

Wojciech Smolnik: To rzeczywiście sukces i dla Klubu jest on bardzo znaczący. Okoliczności rozgrywania finału sprawiają że można się poczuć na stadionie jak za dawnych czasów, za co serdecznie dziękuję Opolskiemu Związkowi Piłki Nożnej w Opolu z Prezesem Tomaszem Garbowskim (były bramkarz nieistniejącego już Metalu Kluczbork) i jego „prawą ręką” Panią Natalią Różańską-Paterak na czele.

Gra w centralnych rozgrywkach to po pierwsze promocja Klubu i miasta, po drugie szansa na przyjazd znanego klubu, po trzecie możliwość zgromadzenia na trybunach dużej liczby widzów i stworzenia kolejnego piłkarskiego święta na Stadionie Miejskim. Ale to też możliwość zarobienia „paru groszy” (jednak mam obsesję), ale żeby zarobić w pucharze trzeba przebrnąć do finału i taki cel sobie postawimy.

  1. MKS Kluczbork za 5 lat

Gdzie chciałby Pan zobaczyć MKS Kluczbork za pięć lat? Jak wyglądałby klub według Pana wymarzonego scenariusza?

Wojciech Smolnik: Przede wszystkim muszę Panu Redaktorowi zwrócić uwagę że pytania są tendencyjne, odpowiedź na każde z nich jest taka sama cytując klasyka „Kasa Misiu Kasa” 😊 A do tego w co najmniej 1 lidze i tego sobie i Państwu życzę!

A byłbym zapomniał i ze znacząco młodszym Zarządem niż to jest obecnie!

  1. Do kibiców i wszystkich wspierających MKS Kluczbork

Co chciałby Pan powiedzieć kibicom, sponsorom, rodzicom młodych zawodników, wolontariuszom i wszystkim osobom, które przez cały sezon wspierały MKS Kluczbork?

Wojciech Smolnik: Może zacznę od sponsorów i partnerów Miejskiego Klubu Sportowego, chciałbym Wam w imieniu swoim, ale i zapewne całej społeczności MKS-u serdecznie podziękować za to co robicie dla Klubu i dla naszej społeczności lokalnej! Bez Was nie było by tego Klubu i byłaby nuda!

Dziękuję instytucjom samorządowym, które nas wspierają, a szczególnie Radzie Miejskiej w Kluczborku i Burmistrzowi Miasta Kluczborka Jarosławowi Kielarowi, bez wsparcia z kasy miejskiej nie bylibyśmy w stanie grać na tym szczeblu rozgrywkowym – Serdecznie Dziękuję!

Dziękuję Radzie Powiatu i Panu Staroście Kluczborskiemu Mirosławowi Bireckiemu oraz Zarządowi Województwa Opolskiego z Marszałkiem Szymonem Ogłazą za wsparcie naszej działalności.

Dziękuję Zarządowi Klubu i Komisji Rewizyjnej – choć nie rzadko się spieramy, a wiem że często macie odmienne od mojego zdanie, a ja mam do Was wiele pretensji – to dziękuję że jesteście, jak pokazuje historia wielu chętnych na nasze miejsce nie ma, a szkoda!

Dziękuję pracownikom Klubu (wypadałoby teraz wszystkich wymienić, ale wtedy można jedną osobę pominąć i robi się niemiło, zresztą ze mną i tak nie jest zbyt miło – prawda?), trenerom wraz z całymi sztabami, „ochroniarzom”, wolontariuszom i wszystkim którzy nie zaliczają się do wymienionych kategorii, a pomagają w Klubie!

Wreszcie dziękuję wiernym kibicom, którzy doceniają to co mamy, pozostańcie z MKS-em, a my postaramy się dać Wam jak najwięcej satysfakcji!

Jeśli ktoś z Państwa rozważa aneksowanie umowy sponsorskiej, to oczywiście zachęcamy wyłącznie do aneksowania kwoty w górę. 😉 Każdą decyzję oczywiście uszanujemy, ale nie ukrywamy, że te pierwsze podobają nam się zdecydowanie bardziej.

Wszystko wokół drożeje, a my każdego dnia staramy się rozwijać klub i akademię, tworząc miejsce, które integruje mieszkańców naszej gminy, powiatu i całego regionu. Wspierając MKS Kluczbork, wspieracie Państwo nie tylko pierwszą drużynę i emocje na stadionie, ale również dziesiątki młodych chłopców, którzy marzą o tym, by kiedyś założyć koszulkę pierwszego zespołu. ⚪🔵

Jak podkreślił w jednym z wywiadów nasza klubowa legenda, Michał Glanowski, siłą MKS-u zawsze byli i powinni być także miejscowi zawodnicy – nie tylko z Kluczborka, ale również z okolicznych miejscowości. Chcemy stworzyć im takie warunki, aby rozwijali się właśnie tutaj, a w przyszłości stanowili o sile naszego klubu i dostarczali mieszkańcom kolejnych powodów do dumy.

Każde wsparcie to nie tylko pomoc dla sportu, ale inwestycja w młodzież, lokalne talenty i przyszłość naszej małej ojczyzny. Jeśli ktoś chciałby jeszcze mocniej współtworzyć przyszłość MKS-u i rozwój młodych zawodników, to wiecie, gdzie znaleźć mnie i nasz zarząd. Drzwi są zawsze otwarte. 😊

Jeżeli ktoś dotarł do końca tych wywodów, to serdecznie gratuluję i dziękuję za poświęcony czas!