- PIERWSZA DRUŻYNA PRZYPIĘTY WOKÓŁ KLUBU

Sparing przegrany 4:1. Wiemy, nad czym pracować – gotowi chcemy być na 21 lutego

To nie był nasz dzień…

Do tego spotkania przystąpiliśmy osłabieni kadrowo – kontuzje mocno dają się we znaki. Od pierwszych minut było jednak widać, że chcemy grać odważnie. Początek meczu należał do nas – stworzyliśmy dwie bardzo dobre sytuacje, które powinniśmy zamienić na bramki. Niestety, jak mówi piłkarskie powiedzenie, niewykorzystane sytuacje lubią się mścić.

W pierwszej połowie popełniliśmy zbyt wiele błędów i nieporozumień, co rywale bezlitośnie wykorzystali, zdobywając trzy bramki. Brak skuteczności pod bramką przeciwnika oraz problemy w defensywie ustawiły przebieg tej części spotkania.

Na drugą połowę wyszliśmy w zmienionym ustawieniu i z lekko przemeblowanym składem. Ta odsłona meczu wyglądała już zdecydowanie lepiej – wynik tej połowy to 1:1, a momentami byliśmy stroną dominującą. Niestety, ponownie zabrakło konkretów i do tego znowu po naszym błędzie straciliśmy gola. Mogliśmy szybciej strzelić gola, jednak rzutu karnego podyktowanego po faulu na Patryku Tuszyńskim nie wykorzystał Neison – piłka trafił w słupek. To już kolejna niewykorzystana „jedenastka”, co może martwić.

Mimo wszystko walczyliśmy do końca. W końcówce spotkania Konrad Janicki popisał się odważnym pressingiem, zmusił bramkarza gospodarzy do błędu i wpakował piłkę do siatki. Więcej goli już nie padło i spotkanie zakończyło się wynikiem 4:1 dla gospodarzy.


🎙 Wypowiedź trenera Łukasza Ganowicza

Sparing ma dwa podłoża: wynik oraz materiał do analizy. Wynik dzisiaj był dla nas niepomyślny, ale materiału do analizy nazbieraliśmy bardzo dużo.

Zaczęliśmy całkiem dobrze. Pierwsze 10 minut i dwie sytuacje, które powinniśmy zamienić na bramki. Jeśli coś takiego wydarzy się w meczu ligowym na wyjeździe, musimy być skuteczniejsi.

Później zrobiliśmy kardynalny błąd – podanie z połowy do bramkarza. Po to są sparingi, żeby się takich rzeczy uczyć. Następnie pierwszy rzut rożny rywala i zrobiło się 2:0.

Martwią mnie błędy indywidualne, krycie w polu karnym oraz to, że tracimy bramki po stałych fragmentach gry. Do tego kolejny niewykorzystany rzut karny.

Graliśmy z bardzo dobrą, mobilną i agresywną drużyną. To był dla nas pożyteczny sparing. Paradoksalnie, gdybyśmy wygrali 4:1, wielu rzeczy byśmy dziś nie zobaczyli. Ta porażka dużo nam pokazała.

Priorytetem po tym meczu jest praca nad kompaktowością i komunikacją na boisku, bo dziś w kilku momentach ich zabrakło.

Jeśli chodzi o zmęczenie – wczoraj mieliśmy normalną 90-minutową jednostkę treningową na sztucznej murawie, która nie jest przyjazna dla nóg. Do tego dzisiaj wczesna pobudka i dojazd na mecz dość daleki. Organizację biorę na siebie, ale nie mamy wielkiego wyboru, jeśli chodzi o sparingi. Nie ma za wielu chętnych do gry z trzecioligowcem na super boiskach.

Nie mamy w domu sztucznej płyty nadającej się do gry, dlatego całą zimę musimy grać na wyjazdach. Proszę pamiętać, że w zeszłym roku mieliśmy bardzo dobry okres przygotowawczy, a zakończył się porażką w Pucharze Polski z Nysą. Może dobrze, że dziś przyszedł słabszy mecz – oby 21 lutego w Pucharze Polski z Ruchem Zdzieszowice było już tak, jak chcemy.

ROW Rybnik – MKS Kluczbork 4:1 (3:0)

MKS: Kaczmarczyk – Napora, Chłód, Zawodnik testowany, Lewandowski, Niziołek, Neison, Muller, Biskup, Tuszyński, Biskup, Janicki 

Grali jeszcze: Jureczko, Knejski, Maj, Trojanowski, Kulig, Pacholak, Tkaczyk, Zawodnik Testowany

Kontuzje: Zawada, Nykiel, Czapliński