1. Jak oceniasz swoją rundę jesienną? Co poszło najlepiej, a co chciałbyś poprawić wiosną?
Z mojej perspektywy mogę podzielić rundę na trzy części. Początek był obiecujący i dobry. Środkowa część, niestety, do zapomnienia — głównie przez kontuzje, które spowodowały wypadnięcie z rytmu meczowego. To przełożyło się na mniejszą liczbę minut na boisku, samopoczucie i dyspozycję. Końcówka rundy była już dobra i dała sporo radości, mimo wielu problemów, z jakimi zmagała się drużyna.
Osobiście chciałbym skupić się na poprawie liczb — bramek, asyst i minut na boisku — oraz na lepszym przygotowaniu fizycznym.
2. Który moment tej rundy najbardziej zapadł Ci w pamięć — pozytywny albo trudny?
Zdecydowanie końcówka rundy. Mimo wielu kontuzji i konieczności ciągłego kombinowania z ustawieniem składu, drużyna pokazała, że drzemie w niej bardzo duży potencjał. Problemy, w których się znaleźliśmy, udowodniły, że przy pełnym zaangażowaniu i realizacji planu przedmeczowego jesteśmy w stanie wygrywać w tej lidze seriami — i to z każdym przeciwnikiem.
3. Z kim w szatni masz najlepszy kontakt i dlaczego właśnie z nim?
Szatnia MKS-u od zawsze słynęła z bardzo dobrej atmosfery i teraz nie jest inaczej. Najlepszy kontakt mam z Dawidem Czaplińskim. Prawie siedem lat wspólnego grania, przebywania w jednej szatni czy w pokoju podczas wyjazdów i obozów zrobiło swoje.
4. Czy masz jakieś swoje przedmeczowe rytuały albo przesądy, o których kibice nie wiedzą?
Myślę, że każdy zawodnik ma swoje małe rytuały czy czynności, które stara się wykonać przed meczem. Ja również mam ich sporo, ale po tylu latach grania w piłkę weszły mi one w krew i wykonuję je już zupełnie automatycznie. Jednym z nich jest wejście na boisko lewą nogą.
5. Kto w drużynie najwięcej żartuje, a kto jest największym „profesorem” boiska?
Zdecydowanie Troju wiedzie prym, jeśli chodzi o żarty i zabawne opowieści. Natomiast jeśli mówimy o „profesorowaniu”, to bez wahania mogę wskazać Neisona oraz Krzycha Napore.
6. Co dla Ciebie jest najtrudniejsze w graniu w III lidze, a co daje największą satysfakcję?
Wiedziałem, że III liga będzie bardzo fizyczna, ale chyba nie aż tak. W każdym meczu trzeba dosłownie bić się o punkty. Dodatkowym utrudnieniem jest niestety sędziowanie — trzeba mieć nerwy ze stali, żeby nie kończyć każdego spotkania z kartką. Duża liczba pomyłek wprowadza nerwowość na boisku, a pretensje zazwyczaj mają obie strony.
Największą satysfakcję dają oczywiście zwycięstwa, bo są one zazwyczaj okupione ogromnym zaangażowaniem i pozostawieniem na boisku mnóstwa sił.
7. Jakie cele stawiasz sobie na nadchodzącą rundę — indywidualne i drużynowe?
Zacznę od drużynowych, bo jeśli drużyna będzie dobrze wyglądała, to znaczy, że zawodnicy prezentują wysoką formę. Naszym celem jest zdecydowana poprawa pozycji w tabeli — zespół z takimi umiejętnościami i doświadczeniem powinien być znacznie wyżej. Chcemy wygrywać mecze seriami, w dobrym stylu, co mam nadzieję przyciągnie wielu kibiców na trybuny, oraz sięgnąć po wojewódzki Puchar Polski.
Indywidualnie stawiam na większą liczbę bramek i asyst niż w minionej rundzie, co pomoże w realizacji wszystkich wcześniej wspomnianych celów.


