- PIERWSZA DRUŻYNA PRZYPIĘTY WOKÓŁ KLUBU

1:3 w derbach. Polonia lepsza od MKS-u. Nie tak miało być.

DERBY DLA POLONII NYSA. MKS MUSI ZNALEŹĆ ODPOWIEDŹ
Miała być walka o trzy punkty, były derby, emocje i spore oczekiwania. Jest porażka 1:3 z Polonią Nysa. Z zespołem, który przed sobotnim spotkaniem miał na swoim koncie zaledwie pięć punktów i zajmował przedostatnie miejsce w tabeli.
Tym razem efekt „nowej miotły” zadziałał wyjątkowo szybko.
Adrian Pajączkowski, były zawodnik MKS-u Kluczbork, dołączył do zespołu z Nysy dopiero w piątek, a już w sobotę poprowadził Polonię w derbowym spotkaniu przeciwko swojemu byłemu klubowi.
I przyznać trzeba, że trudno było sobie wymarzyć dla niego lepszy początek pracy.
Po meczu sam trener Pajączkowski podkreślał jednak, że zwycięstwo nie jest jego zasługą. To przede wszystkim zasługa drużyny, która – jego zdaniem – bardzo dobrze zrealizowała założenia i wykorzystała swoje sytuacje.
Na początku meczu nie brakowało jeszcze serdecznych gestów. Wiceprezes MKS-u Wojciech Smolnik przywitał się z Adrianem Pajączkowskim. Później sentymentów już jednak nie było.
Były derby.
Fatalny początek
Mecz rozpoczął się dla MKS-u najgorzej, jak tylko mógł.
W 9. minucie Polonia objęła prowadzenie. Zawodnik Nysy z ostrego kąta posłał piłkę w kierunku naszej bramki. Nasz obrońca był spóźniony z interwencją, a centrostrzał, który zamienił się w bramkę wyjątkowej urody.
Tyle że z perspektywy MKS-u zdecydowanie lepiej byłoby, gdyby pozostał tylko centrostrzałem.
Biało-niebiescy próbowali odpowiedzieć. Najlepszą okazję w pierwszej połowie miał Neison. Wygrał piłkę, wbiegł w pole karne i znalazł się oko w oko z Dariuszem Szczerbalem, ale tym razem bramkarz Polonii okazał się lepszy.
Do przerwy MKS przegrywał 0:1.
Pierwsza połowa miała również swój nieprzyjemny epizod. W tunelu przy linii bocznej doszło do starcia zawodników. Derby mają swoją temperaturę, swoją energię i swoją specyfikę. Każdy chce wygrać, każdy chce pokazać swoją wyższość. Emocje są więc czymś naturalnym, choć zawsze warto, aby sportowa rywalizacja pozostawała sportową rywalizacją.
MKS próbował, Nysa strzelała
Po zmianie stron MKS próbował przejąć inicjatywę. Było więcej prób kreowania gry, więcej akcji ofensywnych i wydawało się, że biało-niebiescy szukają sposobu na doprowadzenie do wyrównania.
Polonia odpowiedziała jednak w najlepszy możliwy dla siebie sposób. Wrzutka z lewej strony trafiła w pole karne. Nasz obrońca zablokował strzał Kupczaka, ale już uderzenie Beniamina Glinki znalazło drogę do naszej bramki.
W tej sytuacji zabrakło odpowiedniego ustawienia i spokoju. Gdyby nasz zawodnik pozostał na nogach i odpowiednio ustawił się do blokowania strzału, miał szansę skutecznie go zatrzymać.
Nie zatrzymał. 2:0 dla Polonii. Kolejny błąd w defensywie. Kolejny moment, który rywal wykorzystał.
W 69. minucie Polonia podwyższyła na 3:0. Sikora, który już wcześniej zmagał się z urazem, jeszcze zdołał oddać strzał, a chwilę później został zmieniony. Piłka po jego uderzeniu odbiła się jeszcze od głowy naszego obrońcy Michała Maja, zmieniła kierunek i zmyliła naszego bramkarza. Polonia mogła zdobyć nawet czwartego gola. Tym razem piłka zatrzymała się jednak na słupku naszej bramki.
MKS odpowiedział w końcówce. Po podaniu Krzysztofa Napory wprowadzony na boisko Dawid Rachel skierował piłkę do siatki.
3:1. Na więcej zabrakło już czasu.
Nie był to dzień MKS-u
Trudno po takim spotkaniu przejść obok wyniku obojętnie.
Polonia Nysa przyjechała do Kluczborka jako przedostatni zespół tabeli. Przyjechała z nowym trenerem, który pracował z drużyną zaledwie od piątku. Przyjechała z pięcioma punktami na koncie, a po tym zwycięstwie dodała do swoje konta cenne trzy oczka.
Nie można powiedzieć, że Nysa wygrała przypadkiem. Goście byli tego dnia zespołem konkretnym. Wykorzystali błędy MKS-u, byli skuteczni i bardzo dobrze odnaleźli się w sytuacjach, które stworzyli.
Z drugiej strony MKS miał swoje momenty i swoje sytuacje, ale zabrakło tego, co w piłce najważniejsze – skutecznego wykończenia.
Trzy stracone gole i kilka poważnych błędów w defensywie to jednak coś, czego nie można przemilczeć.
Trening to jedno, mecz to drugie

Po spotkaniu trener Łukasz Ganowicz zwrócił uwagę na coś, co powinno mocno wybrzmieć.

– Nie rozumiem różnicy pomiędzy tym, co wykonujemy na treningach, a tym, co później pokazujemy w meczu.

Trener miał pretensje do zespołu o realizację założeń dotyczących faz przejściowych. Zawodnicy mieli odpowiednio zabezpieczać te momenty, ale w meczu tego zabrakło. Polonia potrafiła to wykorzystać i właśnie po takich sytuacjach MKS tracił kontrolę nad wydarzeniami na boisku.

To nie jest kwestia braku wiedzy, jak mamy grać. Założenia są. Problem w tym, że nie zawsze są realizowane podczas meczu.

Jak podkreślał trener, zespół musi zdecydować: albo wszyscy gramy według ustalonych zasad i realizujemy założenia, albo każdy gra swój mecz. A na tym poziomie nie może tak być.

I tutaj znów wracamy do tego samego. Do błędów, do braku odpowiedniej reakcji, do sytuacji, w których przeciwnik dostaje od nas zdecydowanie zbyt dużo miejsca i czasu.
Nie jest to kwestia jednego zawodnika. To problem całego zespołu, który musi zostać przeanalizowany.
Co dalej?
Kibice mają prawo być niezadowoleni. Mają prawo oczekiwać od zespołu więcej. Przed meczem pojawiały się głosy, że może być trudno. Okazało się, że było bardzo trudno.
Ale teraz nie jest czas na szukanie winnych. Jest czas na szukanie rozwiązania.
Jeżeli chcemy dalej ciągnąć ten wózek, musimy zrobić to wspólnie. Zarząd, sztab szkoleniowy i zawodnicy. Trzeba usiąść, porozmawiać i odpowiedzieć sobie na najważniejsze pytanie:
Gdzie leży problem?
Nie po to, żeby wskazać palcem winnego. Po to, żeby znaleźć rozwiązanie.
Wszyscy jedziemy na jednym wózku. Wszystkim zależy na MKS-ie Kluczbork. Ale samo przekonanie, że nam zależy, nie wystarczy. Potrzebny jest plan. Potrzebna jest konsekwencja. Potrzebna jest reakcja. Przede wszystkim potrzebna jest rozmowa.
Liga nie czeka
Na analizę nie będzie jednak zbyt wiele czasu. Przed MKS-em dwa bardzo trudne spotkania wyjazdowe – z drugą drużyną Rakowa Częstochowa oraz  Zagłębiem Sosnowiec. Dwa mecze, w których trzeba będzie szukać punktów. Bo liga jedzie dalej.
MKS musi zrobić wszystko, aby nie dopuścić do sytuacji, w której końcówka rundy i perspektywa zimy przyniosą niepotrzebne nerwy związane z walką o utrzymanie.
Derby z Polonią Nysa zostały przegrane. Nie ma sensu tego pudrować. Teraz trzeba odpowiedzieć na najważniejsze pytanie:
Co zrobimy, żeby taka sytuacja się nie powtórzyła?
Na to pytanie odpowiedź musi przyjść szybko, bo następny mecz już czeka.
MKS Kluczbork – Polonia Nysa 1:3 (0:1)
Bramki: 0:1 – Kupczak 9′, 0:2 – Glinka 57′, 0:3 – Sikora 69′, 1:3 – Rachel 90+1′
MKS: Warszakowski – Kabaj, Trojanowski, Maj, Lewandowski (Muller 66′), Niziołek, Wiszniowski, Nowak (Napora 46′), Neison (Rachel 66′), Wojtyra (Nykiel 73′), Kulig (Tuszyński 66′)