- PIERWSZA DRUŻYNA PRZYPIĘTY WOKÓŁ KLUBU

Nasze błędy, ich trzy gole. Porażka w Goczałkowicach 3:0.

Ligowa rzeczywistość sprowadziła nas na ziemię

Tak jak przewidywaliśmy przed spotkaniem – mecz z Goczałkowicami nie miał być łatwą przeprawą. Miejsce w tabeli nie mogło uśpić naszej czujności, bo tego rywala nie można było lekceważyć. Pisaliśmy również, że będzie to zupełnie inne spotkanie niż pucharowe starcie z Lechią Gdańsk. I rzeczywiście – było.

Po meczach ze Stilonem, Brzegiem i Lechią wydawało się, że wróciliśmy na właściwe tory. Była walka, zaangażowanie, charakter i wiara, że nasz pociąg znowu ruszył w odpowiednim kierunku.

Dziś ligowa rzeczywistość sprowadziła nas jednak na ziemię.

Samo spotkanie nie było wielkim widowiskiem. Obie drużyny nie stworzyły zbyt wielu sytuacji, ale gospodarze potrafili wykorzystać nasze błędy. W 41. minucie po faulu w naszym polu karnym sędzia podyktował rzut karny, a jeszcze przed przerwą Goczałkowice podwyższyły prowadzenie po rzucie wolnym.

My? W pierwszej połowie oddaliśmy zaledwie dwa strzały. Z przodu nie stworzyliśmy praktycznie nic i po 45 minutach przegrywaliśmy 0:2.

Po przerwie trener Łukasz Ganowicz próbował zmienić obraz spotkania. Na boisku pojawili się Patryk Tuszyński i Jeremiasz Jurek, a później również kolejni zawodnicy Gracjan Bzdyk, Oskar Mucha i Mateusz Kulig. Nie przyniosło to jednak przełomu. Nie potrafiliśmy znaleźć sposobu na odwrócenie losów meczu, a gospodarze dołożyli jeszcze jedną bramkę. Jej autorem był Kacper Ćwielong

3:0.

I chyba właśnie wynik najlepiej pokazuje, jak wyglądało to spotkanie z naszej perspektywy. Po meczu z Lechią, w którym pokazaliśmy, że potrafimy walczyć, biegać, zostawić na boisku zdrowie i grać z charakterem, tym razem tego zabrakło.

Nie był to nasz dzień. Nie byliśmy dziś drużyną, którą chcielibyśmy oglądać na co dzień.

Ale liga nie pozwala długo rozpamiętywać takich spotkań. Tym bardziej że ta liga jest naprawdę nieprzewidywalna. Tutaj każdy może wygrać z każdym, a każde spotkanie trzeba wybiegać i wywalczyć.

Wydawało się, że po Stilonie, Brzegu i Lechii nasz pociąg wrócił na właściwe tory.

Dziś okazało się, że jednak się wykoleił.

Teraz potrzeba pracy, żeby ponownie postawić go na właściwych torach. A później zrobić wszystko, żeby znowu ruszył i nabrał prędkości.

Nie pytamy czy tak się stanie. Pytamy tylko, kiedy. Jesteśmy przekonani, że stanie się to jak najszybciej.

Bo liga jedzie dalej. A my razem z nią.

KS Goczałkowice -Zdrój – MKS Kluczbork 3:0 (2:0)

Bramki: 1:0 Będzieszak 41′ (karny), 2:0 Antkiewicz 45+3′, 3:0 Ćwielong 68′

MKS: Warszakowski – Napora (Mucha), Trojanowski, Kabaj, Niziołek, Neison (Bzdyk), Wiszniowski (Tuszyński), Lewandowski, Nowak (Jurek), Czapliński, Wojtyra (Kulig),