Czas przełamać Goczałkowice! Wracamy do ligowej rzeczywistości
Po emocjonujących derbach z Brzegiem, które zakończyliśmy zwycięstwem 1:0, i jeszcze bardziej emocjonującym — nie tylko sportowo, ale również wokółstadionowo i kibicowsko — spotkaniu z Lechią Gdańsk w Pucharze Polski, ponownie wracamy do ligowej rzeczywistości.
Tym razem czeka nas wyjazd do Goczałkowic-Zdroju, gdzie zmierzymy się z tamtejszym LKS-em.
Po sześciu kolejkach nasi sobotni rywale zajmują 14. miejsce w tabeli, mając na koncie pięć punktów. Ligowa pozycja nie może jednak uśpić naszej czujności. Tej drużyny absolutnie nie możemy lekceważyć. Goczałkowice już niejednokrotnie pokazywały, że potrafią być bardzo wymagającym przeciwnikiem.
Doskonale pamiętamy zresztą, co działo się w Goczałkowicach w poprzednim sezonie.
Był to niezwykle mocny i emocjonujący mecz. Nie brakowało walki, kontrowersyjnych decyzji sędziowskich i ogromnych emocji. Spotkanie miało również swoje konsekwencje — nasz trener Łukasz Ganowicz został zawieszony na kilka kolejnych spotkań, które musiał oglądać z wysokości trybun, obserwując poczynania swoich podopiecznych.
Rewanż w Kluczborku był już zdecydowanie bardziej udany. Wygraliśmy i dopisaliśmy do naszego dorobku trzy punkty.
Teraz czas zrobić kolejny krok.
Czas przełamać niemoc w Goczałkowicach!
Wspomnienie sprzed trzech lat
Nie byłby to pierwszy raz, kiedy wracamy z Goczałkowic ze zwycięstwem. Trzy lata temu rozegraliśmy tam niezwykle emocjonujące spotkanie, które zakończyło się naszym zwycięstwem 2:1.
Decydujący moment nastąpił w samej końcówce. Rzut karny, ogromne napięcie i Patryk Wiszniowski, który pewnym strzałem zapewnił nam zwycięstwo.
Nie mielibyśmy absolutnie nic przeciwko temu, żeby historia się powtórzyła.
„Wiśnia” znajduje się ostatnio w dobrej formie, więc gdyby ponownie stanął przed szansą wykonania jedenastki, a następnie posłał piłkę do siatki, taki scenariusz bierzemy w ciemno!
Nie możemy również zapominać o tym, co wydarzyło się we wtorek.
Pucharowe spotkanie z Lechią Gdańsk kosztowało nas mnóstwo sił. Było bieganie, walka o każdą piłkę i ogromne zaangażowanie.
Daliśmy z siebie 100 procent. Bo bardzo chcieliśmy ten mecz wygrać. Szansa była naprawdę blisko, dlatego tym bardziej trzeba docenić wysiłek, jaki nasi zawodnicy włożyli w to spotkanie.
Teraz jednak trzeba błyskawicznie przestawić się na ligową rzeczywistość.
I to może być jedno z najważniejszych zadań przed sobotnim spotkaniem.
Inny mecz, inne wymagania
Lubimy grać z drużynami, które chcą grać w piłkę. Z zespołami, które nie blokują dostępu do własnej bramki, stawiają na ofensywny futbol i są gotowe na wymianę ciosów.
Takie spotkanie mieliśmy właśnie we wtorek.
Ligowa rzeczywistość często wygląda jednak zupełnie inaczej.
W naszej lidze bardzo często spotykamy się z zespołami, które po zdobyciu jednej bramki potrafią cofnąć się, zagęścić obronę i bardzo mocno utrudnić dostęp do własnej bramki. Czasami przeciwnikowi wystarczy jeden gol, żeby później przez kilkadziesiąt minut przede wszystkim bronić korzystnego rezultatu.
W takich meczach o wszystkim może zdecydować jedna jedyna akcja.
Jedno podanie.
Jeden strzał.
Jeden moment nieuwagi.
I przede wszystkim — skuteczność.
Walczymy o kolejne trzy punkty
Po zwycięstwie z Brzegiem chcemy zrobić wszystko, aby dopisać do naszego dorobku kolejne trzy punkty. Wiemy, że czeka nas trudne spotkanie. Wiemy też, że wtorkowy mecz z Lechią kosztował nas bardzo dużo.
Ale właśnie w takich momentach trzeba pokazać charakter.
Trzeba zostawić za sobą pucharowe emocje, przestawić głowy na ligę i od pierwszej minuty walczyć o swoje.
Goczałkowice czekają. My jesteśmy gotowi na kolejne ligowe wyzwanie.
A cel jest jasny:
wrócić do Kluczborka z trzema punktami i przełamać goczałkowicką niemoc!
DO BOJU, MKS!


