MKS Kluczbork – Zagłębie II Lubin 1:3. Zabrakło skuteczności i punktów
Niestety, nie był to dobry wieczór przy Sportowej 7. MKS Kluczbork przegrał z Zagłębiem II Lubin 1:3 i po czterech ligowych spotkaniach pozostaje z dorobkiem zaledwie trzech punktów.
Goście znakomicie rozpoczęli spotkanie. Już w 5. minucie naszego bramkarza pokonał Nowogoński, a niespełna dziesięć minut później Marek podwyższył prowadzenie Zagłębia. W 14. minucie było już 0:2 i stało się jasne, że przyjezdni ustawili sobie początek tego spotkania.
MKS musiał ruszyć do odrabiania strat. Okazje były, ale zabrakło najważniejszego – skutecznego wykończenia. Uderzenia Dawida Wojtyry, Patryka Tuszyńskiego czy Dawida Czaplińskiego były blokowane albo mijały bramkę. Zagłębie potrafiło przetrwać trudniejsze momenty, a samo również stwarzało zagrożenie pod naszą bramką. Kilkukrotnie bardzo dobrze interweniował Bartek Warszakowski, chroniąc nasz zespół przed utratą kolejnych goli.
Po przerwie trener Łukasz Ganowicz zdecydował się na potrójną zmianę. Na boisku pojawili się Maksymilian Nowak, Patryk Wiszniowski i Kamil Müller. Mieliśmy zobaczyć więcej energii i jakości w ofensywie.
W 67. minucie wreszcie udało się zdobyć bramkę kontaktową. Patryk Wiszniewski otrzymał piłkę w polu karnym i efektownym uderzeniem dał MKS-owi nadzieję na odwrócenie losów spotkania.
Niestety, nie trwała ona długo. Fatalny błąd i Zagłębie ponownie odskoczyło na dwie bramki. Było 1:3.
Do końca spotkania MKS próbował jeszcze coś zmienić. Trener rotował składem, na boisku pojawiali się kolejni zawodnicy, ale tym razem nie przyniosło to efektu. Nasza gra była zbyt niedokładna, a w wielu sytuacjach brakowało właściwej reakcji i koncentracji.
Dobrym przykładem była sytuacja z końcówki meczu, kiedy Rafał Niziołek posłał znakomitą piłkę do Dawida Rachela. Nasz zawodnik znalazł się kilka metrów przed bramką, ale nie zdołał skierować piłki do siatki. Takich okazji nie możemy marnować. W polu karnym trzeba być gotowym na każdą piłkę i walczyć o wykorzystanie każdej nadarzającej się szansy.
Czas na przełamanie
Po czterech spotkaniach mamy tylko trzy punkty. Dziewięć możliwych punktów już nam uciekło, dlatego trudno mówić o komforcie. Nie ma też sensu po raz kolejny pytać o to, jakie wnioski trzeba wyciągnąć. Te wnioski powinny już dawno zostać wyciągnięte, a przede wszystkim – wdrożone na boisku.
Przed nami jednak kolejna szansa.
W najbliższą sobotę MKS Kluczbork zmierzy się na wyjeździe ze Stilonem Gorzów Wielkopolski. To właśnie tam chcemy zobaczyć zespół walczący od pierwszej do ostatniej minuty, zdecydowany i przede wszystkim skuteczny.
Bo z tym ostatnim elementem mamy obecnie największy problem. W czterech spotkaniach zdobyliśmy zaledwie trzy bramki. Dwie z nich są autorstwa Patryka Wiszniowskiego – z rzutu karnego i z akcji – a jedną po stałym fragmencie gry zdobył Michał Maj.
Dlatego panowie napastnicy – czas się brać do roboty. Strzelać, strzelać i jeszcze raz strzelać. Nie żałować prochu!
W Gorzowie potrzebujemy nie tylko walki i zaangażowania. Potrzebujemy konkretów, bramek i punktów. Wierzymy, że sobotni mecz będzie początkiem przełamania i że tym razem z Gorzowa Wielkopolskiego przywieziemy dobrą wiadomość.
MKS, czas na przełamanie! 🤍💙
MKS KLUCZBORK – Zagłębie II Lubin 1:3 (0:2)
Bramki: 0-1 – Nowogoński 5′, 0-2 Marek 14′, 1:2 – Wiszniowski 67′, 1:3 – Kołodziejski
MKS: Warszakowski – Maj, Trojanowski, Kubacha (Nowak 46′), Neison (Wiszniowski 46′), Niziołek, Lewandowski, Napora (Muller 46′), Wojtyra (Rachel 69′), Tuszyński (Kulig 77′)


