Po środowym triumfie i ogromnych emocjach związanych ze zdobyciem wojewódzkiego Pucharu Polski przyszło ligowe zderzenie z rzeczywistością. Mecz z Warta Gorzów Wielkopolski miał momentami mocno piknikowy klimat — spokojne trybuny, przeciętne tempo gry i niestety porażkę MKS-u Kluczbork.
Trudno dziś szukać wielkich piłkarskich historii czy emocjonujących fragmentów spotkania. Można odnieść wrażenie, że środowy finał kosztował nasz zespół sporo sił — zarówno fizycznych, jak i mentalnych. Zmiany przeprowadzane w trakcie meczu nie przyniosły oczekiwanego efektu, a drużynie brakowało energii, jakości i konkretów pod bramką rywala.
Na tle zespołu wyróżniał się przede wszystkim Patryk Tuszyński, który zostawił na boisku sporo zdrowia i walczył do końca.
Decydująca akcja miała miejsce w 79. minucie. Po zamieszaniu pod naszą bramką Krzysiek Napora ofiarnie zatrzymał jeszcze strzał głową zawodnika gości, padł na murawę, jednak sędzia nie przerwał gry. Chwilę później po rykoszecie i odbiciu od Kuby Knejskiego piłka wpadła do siatki i — jak się później okazało — był to jedyny gol meczu.
I właściwie tyle można napisać o tym spotkaniu. Po wielkich emocjach przyszło zwykłe ligowe granie i dzień, w którym MKS po prostu nie miał swojego rytmu.
Podobnie jak dwa lata temu — po pucharowym triumfie przyszła ligowa szarzyzna. Wtedy był zachwyt po trofeum, a chwilę później bolesne lądowanie w lidze. Dziś historia trochę się powtórzyła i po wielkich emocjach przyszła zwykła piłkarska rzeczywistość.
MKS KLUCZBORK – WARTA Gorzów 0:1 (0:0)
Bramki: 0:1 – Radziński 79′
MKS: Kaczmarczyk – Lewandowski, Trojanowski, Knejski (Zawada 85′), Muller, Niziołek, Nykiel (Rusiak 85′), Kulig (Napora 46′), Tuszyński, Janicki (Kamski 66′), Radomski (Biskup 46′)


