- PIERWSZA DRUŻYNA PRZYPIĘTY WOKÓŁ KLUBU

Finał jest nasz!

Punktualnie o 17:00 przy Oleskiej 51 rozbrzmiał pierwszy gwizdek półfinałowego spotkania Pucharu Polski na szczeblu wojewódzkim. Na bardzo dobrze przygotowanej murawie – co podkreślali zarówno nasi zawodnicy, jak i sztab szkoleniowy – gra była prawdziwą przyjemnością.

Od początku meczu to MKS starał się narzucić swój styl gry. Chcieliśmy atakować, utrzymywać się przy piłce i kreować sytuacje bramkowe poprzez strzały oraz dośrodkowania. Niestety, w pierwszej połowie brakowało skuteczności – nasze uderzenia były blokowane lub trafiały wprost w ręce bramkarza, a wrzutki rzadko znajdowały adresata. Krótko mówiąc, brakowało tej przysłowiowej „kropki nad i”.

Trzeba jednak oddać, że młody zespół Odry Opole prezentował się bardzo solidnie. Gospodarze dobrze organizowali grę w defensywie, sprawnie wychodzili spod naszego pressingu i próbowali szybkich kontrataków. Nie stworzyli jednak większego zagrożenia – ich próby kończyły się głównie dośrodkowaniami, które pewnie wyłapywał nasz bramkarz lub skutecznie neutralizowała defensywa. Jedyną groźniejszą sytuacją był błąd naszego obrońcy w początkowej fazie meczu, ale na szczęście bez konsekwencji.

Po zmianie stron obraz gry stał się jeszcze bardziej jednostronny. MKS zdecydowanie przejął inicjatywę, zamykając momentami rywali na ich połowie. Atakowaliśmy konsekwentnie, nękając przeciwnika kolejnymi próbami, choć wciąż brakowało skutecznego wykończenia.

Przełamanie przyszło w 61. minucie.  Konrad Janicki pewnym strzałem otworzył wynik spotkania. Gol dodał nam pewności siebie i dalej szukaliśmy kolejnych trafień. Swoich szans próbowali m.in. Napora, Biskup, Janicki oraz Neison, ale piłka długo nie chciała wpaść do siatki, mimo licznych rzutów rożnych i stałych fragmentów gry.

Drugie trafienie przyszło w 85. minucie i ponownie jego autorem był Konrad Janicki. Po kolejnym dośrodkowaniu Napory wykazał się ogromną determinacją, wygrywając pojedynek z 3 obrońcami i bramkarzem.

W końcówce trener dokonał zmian, by spokojnie dowieźć wynik do końca. Sędzia doliczył trzy minuty, a w 92. minucie po naszym błędzie i faulu gospodarze zdobyli bramkę kontaktową z rzutu karnego. Jak się okazało, było to jedyne trafienie Odry w tym spotkaniu.

Ostatecznie MKS zasłużenie zwyciężył i awansował do finału, gdzie zmierzy się z sensacyjnym triumfatorem drugiego półfinału – zespołem LZS-u Starościn, który odwrócił losy meczu z Polonią Nysa, wygrywając 3:2 mimo straty dwóch bramek.

Trener Łukasz Ganowicz:

Drużyna Odry zawiesiła wysoko poprzeczkę, ale my konsekwentnie robiliśmy swoje i zameldowaliśmy się w finale. Szkoda tego straconego gola w doliczonym czasie, ale cóż taka jest piłka. Trzeba powiedzieć, że murawa była doskonale przygotowana i piłka toczyła się tak jak należy. Podkreślam tą jakość murawy, bo my w ostatnim czasie trenowaliśmy w bardziej „naturalnych” warunkach, ale jestem przekonany, że na kolejne treningi wszystko będzie już odpowiednio przygotowane.

Finał Pucharu Polski odbędzie się 20 maja na Stadionie Miejskim w Kluczborku i już teraz zapowiada się jako prawdziwe piłkarskie święto.

Odra II Opole – MKS KLUCZBORK 1:2 (0:0)

Bramki: 0:1 – Janicki 61′, 0:2 – Janicki 85′, 1:2 – Łyszczarz 90+2 (karny)

MKS: Jureczko – Maj, Trojanowski, Knejski, Napora, Neison (Nykiel 88′), Niziołek (Rusiak 90′) Muller, Janicki, Biskup, Radomski (Zawada 78′)