Na koniec 2025 roku zapraszamy do rozmowy z Wojciechem Smolnikiem, wiceprezesem MKS Kluczbork. Podsumowujemy miniony rok, mówimy o wyzwaniach, decyzjach i kierunkach na przyszłość.
1. Sytuacja punktowa
Na zakończenie roku tradycyjnie rozmawiamy z Panem Wojciechem Smolnikiem. Zapytamy przede wszystkim o to, jak ocenia sytuację punktową klubu po pierwszej rundzie.
Przed rozpoczęciem rozgrywek liczyliśmy na znacznie więcej punktów i na znacznie wyższą lokatę w tabeli. Nie były to życzenia bez pokrycia, co wyraźnie było widać na początku rundy jesiennej. Co prawda zaczęliśmy od remisu w Zielonej Górze (główny faworyt do awansu), ale z przebiegu meczu uważam, że powinniśmy ten mecz wygrać. Później dwa zwycięstwa z Karkonoszami i rezerwami Górnika i wydawało się, że wszystko mamy pod kontrolą. Niestety w drużynie zaczęła się plaga kontuzji, która skomplikowała sytuację. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że żeby grać o najwyższe cele w przyszłości, kadra musi być liczniejsza i bardziej wyrównana, ale do tego potrzeba „kasy”.
2. Kontuzje a dorobek punktowy
Doskonale wiemy, jaka była sytuacja kadrowa w klubie – wielu zawodników doznało kontuzji. Na pewno miało to wpływ na mniejszy dorobek punktowy.
Czy zgadza się Pan z taką oceną? Czy pamięta Pan kiedyś podobną sytuację, gdy aż tylu zawodników wypadło z powodu poważnych urazów?
Bez żadnych wątpliwości „plaga” kontuzji miała wpływ na wyniki drużyny. Nie pamiętam – a piłką zajmuję się „od zawsze” – takiej sytuacji, żeby ośmiu piłkarzy z powodu kontuzji było poza kadrą meczową. Ale kontuzje to nie jest żadne usprawiedliwienie. W wielu meczach graliśmy bardzo nieskutecznie – kto oglądał, ten wie – a strzelanie rzutów karnych to była prawdziwa sztuka dla naszych zawodników. Te elementy musimy koniecznie poprawić, bo jak to już kiedyś powiedziałem: „w piłce nożnej, jak na rybach, liczy się to, co w sieci”. Brań mieliśmy wiele, a efekt marny.
3. Organizacja klubu
Zapytamy także o organizację klubu – tym razem nie finansową, lecz o codzienne funkcjonowanie.
Czy wszystko jest zorganizowane tak, jak Pan sobie wymarzył? Wiadomo, że to nie idylla, ale jak w skrócie ocenia Pan organizację klubu po roku 2025?
Nie da się rozmawiać o organizacji klubu w oderwaniu od jego sytuacji finansowej, gdyż to dzięki stabilnej, a w zasadzie dobrej sytuacji finansowej buduje się dobrą organizację klubu. MKS jest w stabilnej sytuacji finansowej, ale od razu zastrzegam, że nie jest krezusem i każdą złotówkę oglądamy kilka razy, zanim zdecydujemy się ją wydać.
Mało kto zdaje sobie sprawę, jak dużą i skomplikowaną organizacją jest Miejski Klub Sportowy w Kluczborku. W różnej formie klub zatrudnia 50 pracowników (administracja, piłkarze, trenerzy, ochrona), co wiąże się z prowadzeniem spraw kadrowych i płacowych. Dotacje, które są głównym źródłem dochodu klubu, wymagają bieżącego monitoringu wydatków, ale i realizacji zadań zawartych w ofercie dotacyjnej.
Współpraca ze sponsorami to nie tylko uśmiechy i uściski dłoni – to także faktury, pilnowanie terminów, rozliczanie podatków. W kończącym się roku klub „nawiedziły” trzy kontrole zewnętrzne; to również czas poświęcony na wyjaśnienia, dostarczenie żądanych dokumentów i tak dalej.
Oprócz Zarządu w klubie wszyscy pracują za pieniądze (oczywiście nie są to wynagrodzenia wysokie, ale są). Niestety brakuje chętnych do pracy społecznej. Jak jest zorganizowany klub? Przyzwoicie, ale jest jeszcze wiele do zrobienia – a przede wszystkim wielu ludzi do znalezienia, którzy będą pracować społecznie w klubie i nie będą chcieli za to wynagrodzenia. Szczerze mówiąc, nie za bardzo już wierzę, że uda się ich znaleźć.
4. Najbardziej udany i nieudany moment roku
W którym momencie roku 2025 uważa Pan, że klub osiągnął najwięcej sukcesów, a w którym było najtrudniej?
Najbardziej udany to narodziny mojej wnuczki Amelki 🙂
A najtrudniej jest właśnie teraz, ponieważ podjąłem ważną decyzję dotyczącą klubu i bardzo mi z tym ciężko, ale mam nadzieję, że wyjdzie to MKS-owi na dobre. Życzę wszystkim pracownikom klubu samych trafnych decyzji.
5. Młodzież w zespole
Ponieważ wokół tematu młodzieży narosło wiele dyskusji, szczególnie w przestrzeni internetowej, często pojawiają się pytania: dlaczego nasi młodzi juniorzy nie grają?
Zapytaliśmy o to również trenera Łukasza Ganowicza, który przedstawił sytuację dwóch chłopców, którzy postanowili przestać grać. Trener przyznał, że była to jego osobista porażka – umawia się z zawodnikami na pewne zasady, a oni nie dotrzymują słowa.
Czy chciałby się Pan odnieść do tego tematu – do tej sytuacji i decyzji dwóch młodych zawodników?
O tym powinienem powiedzieć w poprzednim pytaniu. To właśnie najtrudniejszy moment – i nie tylko w tym roku, ale i w latach minionych. Problem dotyczy nie tylko MKS-u, ale jest to problem ogólnopolski. Rodzi się coraz mniej dzieci, do tego ich poziom zdrowotności stale się obniża, a nadto mają tyle innych zajęć, że do sportu trafia zbyt mały odsetek naszych następców. Istotna jest jeszcze kwestia charakteru (sport to wysiłek, nierzadko ekstremalny) oraz oczekiwań i wyobrażeń rodziców. Tego nie będę rozwijał, bo pewnie bym wiele osób uraził, a tego już nie chcę.
Jeżeli trener twierdzi, że to jego porażka, to ja się dołączam – moja też. Tyle tylko, że (niestety) zaczynam się przyzwyczajać do tego, że młodzież nie wytrzymuje presji i brakuje jej zapału – z góry przepraszam tych nielicznych, którzy to mają.
Mimo to nie zrażamy się i będziemy próbować dalej – może ktoś z nieco mniejszymi umiejętnościami, ale z twardszym charakterem?
6. Sytuacja ze sponsorami
Czy w ostatnim czasie do klubu dołączyli nowi, poważni sponsorzy?
Czy klub prowadzi rozmowy z kolejnymi osobami lub firmami, które mogłyby wesprzeć klub organizacyjnie lub finansowo?
Zacznę od tego, że MKS Kluczbork od zawsze wszystkich sponsorów – nawet tych najdrobniejszych – traktował poważnie. Tak, w mijającym roku dołączyło do nas kilka firm, co bardzo nas cieszy i za co tym firmom oraz ich kierownictwu serdecznie dziękujemy.
W Zarządzie Klubu za pozyskiwanie nowych i dbanie o „starych” partnerów odpowiadają Pan Janusz Kędzia i Siergiej Borysiuk. Ich wysiłki, jak wspomniałem powyżej, są widoczne, ale nie jest jeszcze tak, że mogą spocząć na laurach. Życzę im w Nowym Roku zaangażowania, wielkiego szczęścia oraz skuteczności w tej jakże trudnej dziedzinie działalności Klubu.
7. Przyszłość klubu – zmiany w składzie
Skoro podsumowaliśmy to, co było, zapytamy teraz o to, co przed nami.
Czy w przerwie zimowej przewiduje Pan jakiekolwiek zmiany w składzie zespołu?
(Oczywiście decyzje personalne należą do trenera, ale finanse i kwestie formalne pozostają w gestii Zarządu – w tym Pana).
Na dziś trudno to jednoznacznie określić. Pewne jest (ustaliliśmy to z trenerem), że jeżeli będą zmiany, to na zasadzie jeden do jednego – ktoś odchodzi, ktoś przychodzi. Cieszy nas, że chętnych do gry w MKS-ie nie brakuje; telefony dzwonią cały czas, co świadczy o tym, że jesteśmy postrzegani jako solidny i wypłacalny klub.
Na polu transferowym wiele będzie też zależało od tego, jak przebiegać będzie rehabilitacja naszych nieszczęśników, którzy odnieśli w rundzie jesiennej najpoważniejsze urazy.
Jak już wspomniałem, będziemy chcieli dokooptować do kadry dwóch naszych juniorów, ale na jakiej zasadzie – jeszcze się zastanawiamy. Jak co pół roku, nie wykluczamy transferu „last minute”, ale to musiałaby być gwiazda większego formatu niż te, które mamy 🙂
8. Plany na przyszłość – struktury klubu i zarządzanie
Jakie są plany na najbliższy czas?
Czy przewidywane są zmiany w strukturach klubu lub w sposobie jego zarządzania?
Czy może Pan uchylić rąbka tajemnicy dotyczącego kierunku działań MKS Kluczbork w nadchodzącym okresie?
Czy będą one budowane również z myślą o długofalowej strategii na przyszły sezon?
Obecnie zachodzą – moim zdaniem – znaczące zmiany, jednak nie czuję się upoważniony, żeby o nich informować. Nadto obecnie jestem niezbyt odpowiednią osobą, żeby o tym rozmawiać. Powiem jedynie tyle: w Klubie pilnie potrzebne są nowe osoby – pasjonaci (wiem, że to niedobre słowo w Kluczborku) – którzy pomogą ciągnąć ten wózek, bo staje się on strasznie ciężki.
10. Inwestycje i rozwój infrastruktury
W tym roku klub przeprowadził największą inwestycję – oświetlenie boiska KKS-u.
Czy może Pan zdradzić, czy są plany, aby Pan Arkadiusz Chmiel, który wykazał się dużym zaangażowaniem przy tej inwestycji, został włączony do współpracy z klubem na stałe?
Czy w związku z tym przewidywane są kolejne plany modernizacyjne naszych obiektów, mając na uwadze, że infrastruktura wymaga dalszych usprawnień?
Niestety na stałe nie, ponieważ Arek niezbyt często bywa w Kluczborku, ale mogę zapewnić, że to nie była pierwsza ani ostatnia inwestycja, którą Klub wspólnie z nim przeprowadził.
Co do nowych inwestycji, to najpilniejszą jest budowa budynku klubowego z szatniami (dla drużyn, sędziów, sztabu i obserwatora). Szatnie, w których do zawodów przygotowują się nasi zawodnicy i nasi goście, pamiętają lata sześćdziesiąte i – tak szczerze – przynoszą wstyd naszemu pięknemu obiektowi. Może na 100-lecie powstania stadionu to marzenie się ziści – oby!
11. Wizja klubu i rozwój akademii
Jak Pan widzi MKS Kluczbork za 3–5 lat?
Jakie są główne cele strategiczne klubu?
Zdaniem wielu osób sensownym kierunkiem byłoby dobre zbudowanie akademii młodzieżowej i oparcie się na wychowankach klubu. Aby to było możliwe, akademia musi przyciągać i zachęcać młodych zawodników, oferując im odpowiednie możliwości rozwoju.
Czy klub planuje w tym kierunku konkretne działania i zachęty dla młodych piłkarzy?
Kompletnie się z tym nie zgadzam. MKS, dzięki ścisłej współpracy z naszą partnerską akademią MKS Funball, oferuje młodym ludziom znakomite warunki do rozwoju. Problemy pojawiają się wtedy, gdy ujawniają się talenty młodych piłkarzy lub gdy rodzice już na tym etapie widzą w swoim dziecku gwiazdę.
Przepisy transferowe skonstruowane są tak, że do momentu podpisania przez młodego kandydata profesjonalnego kontraktu każdy klub może sobie takiego chłopca zabrać za darmo albo – w najlepszym wypadku – za przysłowiową „czapkę śliwek”. Ze stu odchodzących w bardzo młodym wieku kandydatów na piłkarzy, 99 wraca i albo kończy karierę, albo ląduje – w najlepszym przypadku – w okręgówce.
Żeby wysyłać dziecko „w świat”, trzeba mieć dziecko wybitnie utalentowane. W przeciwnym wypadku jest to robienie mu krzywdy. Młody piłkarz musi przede wszystkim grać, mieć pełną swobodę w tym graniu i rywalizować z rówieśnikami (ale to moja opinia i pewnie wielu naukowców się z nią nie zgodzi).
Nader często spotykamy się z sytuacją, że zawodnik w wieku juniora informuje nas, iż nie będzie grał w juniorach i odchodzi „na wioskę” do LZS-u (z całym szacunkiem dla LZS-ów, które na najniższym szczeblu rozgrywkowym robią świetną robotę), bo tam po meczu będzie piwko, kiełbaska, a może i pięć dych od „sponsora”. To także – moim zdaniem – droga donikąd. Proszę zwrócić uwagę, że obecnie na poziomie B i A klasy brylują zawodnicy, którzy w większości mogą się pochwalić wnukami – a gdzie młodzież? (oczywiście kilka wyjątków znajdziemy).
Mimo tych problemów stale myślimy o rozwoju piłki dziecięcej i młodzieżowej i w tej dziedzinie mam nadzieję, że już w przyszłym roku dojdzie do wielu korekt, ale to czas pokaże.
12. Relacje z kibicami
Czy klub zamierza rozwijać relacje z kibicami?
Czy przewidziane są plany większych wydarzeń, spotkań lub akcji, które pozwolą kibicom bliżej współpracować i integrować się z drużyną?
Super, że pojawiła się grupa „zapaleńców” – bardzo młodych ludzi, którzy prowadzą regularny doping na meczach domowych. Jeszcze jest ich mało, ale mam cichą nadzieję, że z czasem zacznie ich przybywać, a Klub będzie ich pielęgnował i wspierał.
Paradoksalnie „Klub Kibica”, który wspierał naszą drużynę na szczeblu centralnym, także narodził się z kilku bardzo młodych ludzi, którzy początkowo prezentowali literki wycięte ze styropianu, a po kilku latach odpalili coś, czego do dnia dzisiejszego służbom nie udało się zidentyfikować (mecz z Odrą Opole) 🙂. Na marginesie – kilku kibiców, którzy stali pod sektorówką, potrzebowało kilku dni, żeby się po tym meczu domyć.
Reasumując, bardzo liczę na rozwój tej grupy. Może w przyszłości będziemy z nich dumni tak, jak z naszego poprzedniego Klubu Kibica, a może ktoś starszy im pomoże – zobaczymy.
13. Osobiste zaangażowanie
Czy wiceprezes Wojciech Smolnik ma jeszcze energię i chęć do pracy na rzecz klubu?
Doskonale wiemy, że nie jest to łatwa sprawa, bo działa Pan w strukturach klubu już niemal 23 lata.
Nie.
14. Podziękowania
Tradycyjnie na zakończenie roku chcielibyśmy zapytać: komu chciałby Pan podziękować?
Dziękuję przede wszystkim – i z góry przepraszam pominiętych:
• Zawodnikom – za ambicję, zaangażowanie, wolę walki i dumne reprezentowanie barw klubowych.
• Sztabowi trenerskiemu i szkoleniowemu – za profesjonalizm, codzienną pracę u podstaw, cierpliwość i determinację w kształtowaniu sportowych oraz charakterologicznych postaw naszych piłkarzy.
• Pracownikom Klubu i wolontariuszom – za organizacyjną perfekcję, dyspozycyjność oraz odpowiedzialność, dzięki którym Klub funkcjonuje sprawnie każdego dnia.
• Rodzicom i opiekunom młodych zawodników – za zaufanie, wsparcie i ogromny wkład w rozwój sportowy dzieci i młodzieży.
• Sponsorom i Partnerom – za nieocenione wsparcie finansowe i rzeczowe, bez którego realizacja naszych projektów sportowych nie byłaby możliwa.
• Władzom samorządowym oraz instytucjom współpracującym – za przychylność, otwartość i realne działania na rzecz rozwoju sportu w naszym regionie.
• Kibicom i sympatykom Klubu – za obecność na trybunach, doping, lojalność oraz wiarę w nasz wspólny sukces.
Każdy trening, każdy mecz, każdy projekt i inicjatywa są efektem pracy zespołowej ludzi, których łączy jedna pasja – piłka nożna i dobro naszego Klubu. Za to wszystko składam Państwu szczere i głębokie podziękowania.
Z okazji nadchodzącego Nowego Roku życzę Państwu:
• zdrowia, energii i satysfakcji z podejmowanych wyzwań,
• wielu powodów do dumy – zarówno sportowej, jak i osobistej,
• realizacji ambitnych planów oraz wytrwałości w dążeniu do wyznaczonych celów,
• kolejnych wspólnych sukcesów, które będą budować historię naszego Klubu.
Niech nadchodzący rok przyniesie jeszcze więcej sportowych emocji, zwycięstw, pozytywnych relacji oraz radości z bycia częścią naszej piłkarskiej rodziny.
Z wyrazami szacunku
Wojciech Smolnik


