1. Zakończyliśmy rundę z 27 punktami i jednym meczem zaległym. Czy czuje Pan lekki niedosyt, patrząc na początek sezonu, kiedy drużyna wyglądała bardzo mocno?
27 punktów to stanowczo mniej, niż sobie zakładaliśmy. Faktycznie początek wyglądał bardzo dobrze, niestety od meczu pucharowego ze Stalą Brzeg zaczęły się nasze problemy, a chodzi o plagę kontuzji, która nas dopadła. Głównie były to kontuzje tzw. mechaniczne, wskutek walki i nieszczęśliwych wypadków.
2. Kontuzje mocno nas dotknęły i to w krótkim czasie. Jak wpłynęły one na punktację?
To był główny czynnik słabszego punktowania. Ciężko było zagrać tą samą jedenastką dwóch meczów pod rząd, bo o trzech w ogóle nie było mowy. Poprzednie sezony pokazały, jak ważna jest stabilizacja składu i zgranie zawodników.
3. Jak ocenia Pan rozwój drużyny pod względem taktyki? Czy zbliżamy się do stylu gry, który chce Pan wdrożyć na stałe?
Nasz sposób grania nie zmienił się od pierwszego dnia mojego pobytu w MKS. Chcę, aby drużyna była ofensywnie nastawiona, agresywna, a także potrafiła przejąć kontrolę nad meczem. Lubię, jak moja drużyna dominuje, jak jest pewna siebie w tym, co robi. W sumie dwa mecze zagraliśmy inaczej, na tzw. „inny sposób” – był to mecz z ŁKS Łódź w Pucharze Polski i ostatni z Lechią Zielona Góra. Zagraliśmy nisko z ŁKS, bo tak chciałem, a z Lechią, bo musieliśmy ze względu na gołą „11”. Obydwa mecze były bardzo dobre. To pokazuje, że ważna jest świadomość i realizacja zadań przez zawodników.
4. Mentalność zespołu – widzieliśmy mecze, gdzie świetnie reagowaliśmy w trudnych momentach, ale też takie, gdzie brakowało zimnej krwi. Co to kwestia doświadczenia, koncentracji, czy czegoś jeszcze?
Drugim czynnikiem gubienia punktów była nasza skuteczność. Stwarzamy dużą liczbę sytuacji bramkowych. Dobrym przykładem jest nasz dwumecz z Lechią Zielona Góra, obecnym liderem naszej grupy, gdzie w pierwszym meczu mieliśmy zamknąć wynik do przerwy, a w tym ostatnim wykorzystać swoje „setki”. Obydwa mecze zakończyły się jedynie remisem. Carina Gubin, Słowianin Wolibórz – to były mecze, w których przeszliśmy samych siebie pod względem skuteczności. Z drugiej strony cieszy nas, że potrafiliśmy wygenerować tyle sytuacji. Liczę, że wiosną te „setki” będą wpadać do siatki!
5. Rozwój indywidualny zawodników (bez podawania nazwisk). Czy trener widzi graczy, którzy jesienią poczynili wyraźny postęp? I odwrotnie — czy są zawodnicy, którzy zimą muszą mocno popracować, aby wrócić na oczekiwany poziom?
Każdy zawodnik może poprawić każdy element rzemiosła piłkarskiego – czy to taktycznie, motorycznie, czy czysto piłkarsko. Zawsze trzeba wymagać od siebie więcej, nawet jeśli wydaje się, że forma jest bardzo dobra. Ta forma zawsze może być lepsza. Od mentalności zawodników zależy, czy podnoszą sobie cele, czy osiągają „sufit”. W mojej drużynie są zawodnicy, którzy chcą podnosić poprzeczkę, i to mnie cieszy oraz motywuje.
6. Szerokość kadry. W końcówce rundy, przy takiej liczbie kontuzji, momentami brakowało tej „drugiej nogi”, czyli wartościowych zmienników. Jak trener ocenia szerokość kadry i rywalizację na pozycjach?
Przed pierwszym meczem, do momentu plagi kontuzji, kadra była taka, jaką zakładałem. Pamiętajmy, że po bardzo dobrym sezonie duża liczba zawodników od nas odeszła – po prostu skorzystali z lepszych ofert, i to jest naturalne. Z tym musieliśmy się zmierzyć. Przed pierwszym meczem byłem zadowolony z tego, jak w krótkim czasie stworzyliśmy drużynę. Niestety w życiu, jak i w sporcie, czasem wychodzą sytuacje, na które nie mamy wpływu, i najczarniejszy scenariusz by tego nie zakładał.
7. Gdzie grało się zespołowi lepiej — u siebie czy na wyjeździe? Czy na „Twierdzy Kluczbork” presja kibiców pomaga, czy może czasem przeszkadza? A może drużyna lepiej czuje się na wyjazdach, gdzie napięcie jest mniejsze, ale boisko obce?
W tej rundzie nasz stadion był bardziej przyjazny dla nas niż stadiony gości. Presja powinna dodawać pozytywnej adrenaliny, a doping zawsze pomaga drużynie!
8. Sytuacje meczowe, które uczą drużynę. Czy były w tej rundzie konkretne spotkania albo momenty, z których zespół wyciągnął najważniejsze lekcje taktyczne lub mentalne?
Skuteczne wykonywanie rzutów karnych 🤭. Ostatni mecz pokazał nam, jak ważna jest determinacja i zadaniowość, oraz tworzenie drużyny „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.
9. Współpraca w sztabie – czy sztab daje drużynie stabilność, jakiej potrzebuje?
Sztab mamy skromny. Niestety na dzień dzisiejszy nie możemy sobie pozwolić na rozbudowany sztab. Trener Stodoła jest odpowiedzialny za bramkarzy i uważam, że bramkarze od 3 lat są naszym mocnym punktem. Trener Honc jest moją prawą ręką i bardzo dużo mi pomaga w każdej kwestii, głównie w analizach przeciwnika.
Kierownik zajmuje się sprawami organizacyjnymi, a Wiktoria i Darek dbają o zdrowie naszych zawodników. Czym więcej rąk do pracy, tym lepiej. Mam świadomość, że rozbudowany sztab wpływa na lepszą organizację treningu, ale dajemy radę, i to pokazują ostatnie lata. Nie raz wychodzimy z klubu po 21 lub 22 godzinie.
10. Młodzież – temat, który często przewija się wśród kibiców. Na początku sezonu miał trener do dyspozycji czterech naszych wychowanków: Mioduszewskiego, Gasztycha, Sitka i Pacholaka. W końcówce rundy w składach meczowych zostali już tylko dwaj – Gasztych i Pacholak. Co się stało z Mioduszewskim i Sitkiem? Dlaczego wypadli z treningów i protokołów meczowych?
To może nie będę owijał w bawełnę!
Sitek przyszedł we wrześniu i powiedział, że nie chce grać w piłkę.
Mioduszewski napisał smsa, że już nie będzie trenować i znikł.
Pacholak trenuje, ale na dzień dzisiejszy gra w juniorach.
Gasztych trenuje z pierwszą drużyną, ale jest mu bardzo ciężko wygrać rywalizację w środku pola.
Na początku rundy podjęliśmy z zarządem decyzję, że wprowadzamy 2-3 juniorów. W sumie włączyliśmy do drużyny czterech. Nie ukrywam, że na pierwszej dwójce bardzo się zawiodłem. Młodzi chłopcy powinni wykorzystywać takie szanse i „gryźć trawę”, a nie rezygnować i bać się rywalizacji na poziomie seniorskim. Może to jest szorstkie, co mówię, ale to jest moja porażka, ponieważ nie może być tak, że powołuję juniora do kadry, a on mówi, że do Zielonej Góry jest daleko, a poza tym ma w sobotę turniej siatkówki na piasku na jakimś festynie.
Jak się na coś umawiamy i podajemy rękę, to już nie ma odwrotu… niestety tu tego zabrakło!
11. Zimowe przygotowania – będzie obóz, czy treningi i sparingi na miejscu?
Będzie obóz i mocna praca. Lekko nie będzie, bo wiosną musimy pozbierać to, co pogubiliśmy. Co do sparingów – niestety musimy grać na wyjazdach, bo u nas nie ma bezpiecznego boiska.
12. Zmiany personalne. Naturalną koleją rzeczy po takiej rundzie jest pytanie o ruchy kadrowe. Czy możemy spodziewać się zmian — roszad, kosmetycznych korekt, wzmocnień? Nie prosimy o nazwiska, ale o sam kierunek działań.
Sytuacja jest bardzo rozwojowa. Plan i kierunek został ustalony, tylko tyle na ten moment mogę powiedzieć.
13. Cele na wiosnę – stabilizacja składu, budowa drużyny, czy nadal walka o wyznaczone cele?
Wzmocnić zespół, i cały czas go budować oraz rozwijać, a także mając na uwadze następny sezon, bo ta runda będzie bardzo krótka.
14. Na koniec – co chciałby Pan przekazać kibicom? Jakiej drużyny mogą spodziewać się wiosną?
Żeby nigdy w nas nie wątpili i dopingowali drużynę. Chcemy dać dużo radości kibicom, nie tylko w meczach ligowych, ale także w rozgrywkach Pucharu Polski.
A przy okazji życzę całej społeczności MKS Kluczbork oraz wszystkim czytającym wywiad zdrowych, spokojnych Świąt Bożego Narodzenia oraz szczęśliwego Nowego Roku 2026!
Wszystkiego dobrego życzy
Łukasz Ganowicz


