- PIERWSZA DRUŻYNA PRZYPIĘTY WOKÓŁ KLUBU

Wrócił do domu i huknął! Kamil Nykiel zameldował się przy Sportowej golem stadiony świata

MKS Kluczbork – Skra Częstochowa 1:1 (0:0)

Ależ to było spotkanie! Po bardzo emocjonującym meczu, szczególnie w samej końcówce, MKS Kluczbork wyszarpał remis ze Skrą Częstochowa.

Już w 5. minucie MKS mógł objąć prowadzenie. Świetne podanie z głębi pola za linię obrońców otworzyło drogę Dominikowi Lewandowskiemu. Naszkapitan przyspieszył i wyszedł na pojedynek z bramkarzem, który jednak opuścił pole karne i wybił piłkę. Futbolówka trafiła pod nogi innego naszego zawodnika, który próbował lobować, lecz niestety – bez powodzenia.

Chwilę później groźnie strzelał Marko Zawada (13’), a w 14. minucie po akcji Neison – Czaplińskiego piłka mogła wturlać się do siatki, gdyby tylko Michał Biskup zdołał sięgnąć futbolówki. Przez pierwsze 25 minut dominowaliśmy, potem Skra nieco przejęła inicjatywę, lecz bez efektów. Pierwsza połowa zakończyła się bez bramek – goście stworzyli sobie ledwie pół okazji.

Druga część meczu zaczęła się lepiej dla przyjezdnych. Już w 48. minucie strzał Skry kapitalnie obronił Kacper Jureczko. Odpowiedź MKS-u była błyskawiczna – w 52. minucie piłkę w polu karnym przejął Biskup i huknął z 15 metrów. Futbolówka zatrzymała się jednak na poprzeczce – dwa centymetry niżej i mielibyśmy bramkę marzenie!

Goście odpowiedzieli w 66. minucie – po rzucie rożnym główkował Piotr Nocoń, a piłka odbiła się od słupka. Chwilę później faul w naszym polu karnym i w 69. minucie Ivan Metluszko wykorzystał jedenastkę.

Ten gol podziałał jednak na MKS jak płachta na byka. Nasi chłopcy rzucili się do ataku, a goście zaczęli się cofać. Próbowaliśmy różnymi sposobami – z dystansu, po kombinacyjnych akcjach – ale świetnie bronił bramkarz Skry, Bartosz Warszakowski. Sytuacja gości skomplikowała się jeszcze bardziej w końcówce, gdy drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Radosław Gołębiowski.

Sędzia doliczył aż 8 minut. I wtedy nadeszła 93. minuta – fatalne podanie zawodnika Skry przejął Kamil Nykiel. Huknął z ponad 20 metrów i piłka wylądowała w siatce! Co za powrót Kamila po dwóch latach na Stadion Miejski w Kluczborku – i od razu taka bramka! Stadion eksplodował radością!

Końcówka była jeszcze bardziej dramatyczna. W ostatniej akcji meczu Neison miał piłkę meczową, ale ponownie górą był Warszakowski. Szkoda – bo zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki.

Ostatecznie zremisowaliśmy 1:1 i trzeba docenić ten punkt, szczególnie przy tylu kontuzjach, które trapią nasz zespół. Skra pokazała, że zaczyna się budować na nowo i może być groźna w lidze.

Kolejne spotkanie już w środę na wyjeździe, jedziemy do Woliborza, a u siebie widzimy się w niedzielę, 31 sierpnia o godzinie 17:00 – rywalem będzie Zagłębie II Lubin.

MKS KLUCZBORK – Skra Częstochowa 1:1 (0:0)

Bramki: 0:1 – Metlushko 69 (krany), 1:1 – Nykiel 90+3′

MKS: Jureczko – Napora, Chłód, Knejski (Plichta), Nowak, Neison, Niziołek, Lewandowski, Czapliński (Kulig 73′), Biskup, Zawada (Nykiel 67′)

Żółte kartki: Niziołek, Czapliński