Zielona Góra – daleka podróż i wymagający rywal.
To była jedna z dalszych wypraw na naszej mapie wyjazdów. Wiedzieliśmy, że trafiamy na teren mocnego przeciwnika, który przed sezonem solidnie się wzmocnił i przebudował drużynę – podobnie jak my. Gospodarze w mediach jasno zapowiadali, że interesuje ich walka o awans do drugiej ligi. Wszystko wskazywało więc na to, że czeka nas bardzo ciekawe spotkanie. I tak właśnie było.
⸻
Pierwsza połowa dla MKS-u
Od początku narzuciliśmy swój styl gry i szybko otworzyliśmy wynik. W 3. minucie naciskający na bramkarza gospodarzy Michał Biskup zmusił Jakuba Bursztyna do błędu. Ten kopnął piłkę do przodu, a przejął ją Dawid Czapliński, który podał do Konrada Janickiego. Strzał z pola karnego i było 0:1!
To był zimny prysznic dla gospodarzy, ale mecz toczył się dalej głównie w środkowej strefie boiska. My staraliśmy się konstruować akcje i stwarzać kolejne sytuacje. W 18. minucie przeprowadziliśmy groźną akcję, a w 23. minucie znów byliśmy blisko podwyższenia prowadzenia. Jednak defensywa i bramkarz Lechii spisywali się bez zarzutu.
W 34. minucie gospodarze oddali bardzo groźny strzał z dystansu, ale Kacper Jureczko popisał się kapitalną interwencją, ratując nasz zespół przed utratą gola. Chwilę później, w 39. minucie, nasz stoper Bartosz Chłód ruszył z piłką przez sporą część boiska i zakończył rajd strzałem – lekko skiksowanym, ale i tak wielkie brawa za akcję Bartek!
W 42. minucie nasz napastnik znalazł się w znakomitej sytuacji strzeleckiej. Niestety, czujna obrona gospodarzy w ostatniej chwili wybiła piłkę na rzut rożny. W 45. minucie groźna akcja Lechii została zatrzymana przez Krzysztofa Naporę, który w porę zablokował strzał.
Jeszcze w doliczonym czasie pierwszej połowy mieliśmy swoją szansę, ale zabrakło precyzji w ostatnim podaniu. Gospodarze ruszyli z kontrą, jednak nasza obrona znów spisała się na medal. Do przerwy prowadziliśmy 0:1 po golu Konrada Janickiego.
⸻
Wyrównana druga połowa
Po zmianie stron gra się wyrównała. Nasza defensywa wciąż pracowała bardzo solidnie. W 55. minucie wydawało się, że gospodarze staną przed świetną okazją, ale nasz obrońca wygrał pojedynek, a sędzia i tak odgwizdał spalonego.
Chwilę później, w 59. minucie, spotkanie zostało na moment przerwane… bo kibice gospodarzy postanowili rozpalić grilla. Sędzia musiał poczekać, aż sytuacja zostanie opanowana.
W 70. minucie gospodarze domagali się rzutu karnego, ale sędzia uznał, że zawodnik gospodarzy chciał wymusić jedenastkę i pokazał mu żółtą kartkę. Cztery minuty później Lechia zaczęła nas mocniej przyciskać, jednak nasza obrona i bramkarz pozostali w pełnej gotowości.
⸻
Gol na remis i emocje do końca
Niestety, w 80. minucie potężny strzał z dystansu znalazł drogę do naszej siatki. Kacper Jureczko tym razem nie miał szans i gospodarze doprowadzili do remisu 1:1.
Jeszcze w końcówce Bartek Chłód trafił w słupek, a Michał Biskup po przechwycie ruszył sam na bramkę. Wydawało się, że powinien podać do Konrada Janickiego, ale zdecydował się na strzał, który obronił Jakub Bursztyn.
⸻
Pierwszy punkt w sezonie
Pierwsze koty za płoty – remis na trudnym terenie bierzemy z pokorą. Jak podsumował trener Łukasz Ganowicz:
Pierwsza połowa bardzo dobra i szkoda tych trzech stuprocentowych sytuacji na podwyższenie wyniku. Druga połowa daje nam dużo materiału do analizy. Mieliśmy swoje okazje, ale Lechia zagrała inaczej, miała więcej z gry i zdobyła bramkę w 80. minucie. Drużyna po straconym golu chciała nadal grać o zwycięstwo. Taka postawa bardzo mnie buduje, bo w tym meczu na trudnym terenie debiutowało aż siedmiu nowych zawodników. Liczę na to, że z każdym tygodniem będziemy mocniejsi.
Lechia Zielona Góra – MKS Kluczbork 1:1 (0:1)
Bramki: 0:1 – Janicki 3′, 1:1 – Bargiel 80′
MKS: Jureczko – Napora, Chłód, Knejski, Nowak, Nesion (Zawada), Niziołek, Lewandowski, Janicki (90′ Kulig), Biskup (65 'Tuszyński), Czapliński


